Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Tragedia w Łopienniku Nadrzecznym: Ksiądz podpalił się na cmentarzu

W Łopienniku Nadrzecznym znaleziono zwęglone ciało mężczyzny. Kuria potwierdziła, że ofiarą jest ks. Bogusław P., podejrzany o molestowanie nastolatków.
Tragedia w Łopienniku Nadrzecznym: Ksiądz podpalił się na cmentarzu
W piątek zwłoki z cmentarza przewieziono do Zakładu Medycyny Sądowej w Lublinie. W przyszłym tygodni
Palące się ciało zauważyli ludzie, którzy w piątek o szóstej rano przechodzili obok cmentarza w Łopienniku Nadrzecznym (pow. krasnostawski). Prokuratura od razu za najbardziej prawdopodobne uznała to, że samobójstwo popełnił ksiądz Bogusław P., który mieszkał kilkaset metrów od nekropolii. Zwłoki leżały tuż przy grobie jego rodziców, kilka metrów od ogrodzenia oddzielającego cmentarz od ulicy. W pobliżu znaleziono nóż i fragment pojemnika, prawdopodobnie z łatwo palną substancją. Wieczorem ks. Krzysztof Mikołajczuk, wicekanclerz Kurii Metropolitalnej w Lublinie wydał oświadczenie, w którym potwierdził, że na cmentarzu \"znaleziono spalone zwłoki ks. Bogusława P., kapłana Archidiecezji Lubelskiej.” Wcześniej policjanci przeszukali dom, w którym mieszkał duchowny. Znaleźli list pożegnalny, który zostawił ksiądz. Prokuratura nie ujawnia jego treści. – Wskazuje na duże prawdopodobieństwo, że to Bogusław P. popełnił samobójstwo na cmentarzu – mówi prokurator Mirosław Buczek, zastępca prokuratora okręgowego w Zamościu. Ale zastrzega, że z oficjalnym komunikatem prokuratura musi zaczekać – aż dostanie wyniki badań DNA. Ks. Bogusław P. wychował się w Łopienniku Nadrzecznym, a potem pracował jako wikary. Był tam wciąż zameldowany. To zdecydowało, że właśnie do krasnostawskiego sądu trafił akt oskarżenia przeciwko niemu. Prokuratura zarzucała mu to, że wykorzystywał seksualnie ministranta w Niemczech. Informację o procesie ks. Bogusława P. wyczytał jego były uczeń z podlubelskiej Turki. Zawiadomił prokuraturę, że przed laty był przez niego molestowany. Obciążające zeznania złożył też jego znajomy. Obaj byli wówczas ministrantami. W ubiegły wtorek po księdza przyjechali policjanci. – Wyszedł do nich z domu z aktówką w ręce, nie musieli nawet wchodzić do środka – zauważyli sąsiedzi. – A wcześniej, rankiem, długo stał nad grobem rodziców. Prokuratura wystąpiła o aresztowanie duchownego. W czwartek sąd uznał, że dowody są mocne, ale aresztu nie zastosował. W swoim oświadczeniu wicekanclerz kurii podkreśla: \"Ks. Bogusław P., zarówno wobec instytucji wymiaru sprawiedliwości, jak i przed swoimi zwierzchnikami nie przyznał się do winy, wyraźnie oświadczając, że zarzucane mu czyny nigdy nie miały miejsca.” Przed sądem duchownego wspierali przyjaciele. – On jest przygotowany na śmierć, tylko wiara trzyma go przy życiu – mówiła ze łzami w oczach jedna z kobiet. – Wszystko ma już gotowe, buty, ubranie…

Podziel się
Oceń

Komentarze

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama