Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Liczą zyski po Letniej Akademii Filmowej w Zwierzyńcu

Letnia Akademia Filmowa skończyła się w niedzielę, ale jeszcze we wtorek trwały w kinach porządki. A lokalni przedsiębiorcy liczyli zyski
Liczą zyski po Letniej Akademii Filmowej w Zwierzyńcu
Przez dziesięć dni sierpnia przez miasteczko przewinęło się kilkadziesiąt tysięcy gości (LECH SKWARS
Przez dziesięć dni sierpnia przez miasteczko przewinęło się kilkadziesiąt tysięcy gości. LAF w kalendarzu zwierzynieckich imprez to najdłuższa i największa okazja do przyjęcia gości z całej Polski i zagranicy. – Jeszcze stygną projektory i pracują wolontariusze – mówi Edyta Wolanin, sekretarz miasta. – Byłam na kilku filmach. To nie jest rozrywkowy repertuar w stylu \"Pokaż kotku, co masz w środku”, ale trudniejsze propozycje, które jednak warto zobaczyć. Nie wyobrażam sobie, żeby Letnia Akademia Filmowa nie odbywała się w naszym mieście. To nasze największe wydarzenie medialne. Żadna z imprez – a właściwie co tydzień się u nas coś dzieje – nie jest tak znana. Sekretarz pytana czy na seansach widuje mieszkańców, mówi, że oczywiście na projekcje DKF, które Piotr Kotowski (organizator Letniej Akademii Filmowej) organizuje przez cały rok przychodzą wyłącznie mieszkańcy. Ale na pokazach w trakcie letniej akademii jest ich mniejszość. O ile w ogóle są. – Jakoś zmiany mi nie pasowały i nie wybrałam się na nic – przyznaje pani Małgorzata, która pracuje w jednym ze sklepów spożywczych przy ulicy Partyzantów. – Mamy bardzo dużo klientów w tym czasie. Najwięcej w ciągu całego roku, choć w długie weekendy też przyjeżdżają turyści. W tym roku była pogoda więc najlepiej szły owoce, napoje i piwo. Szef zawsze się przygotowuje do festiwalu, zamawia więcej wędlin i warzyw. Ale w tym roku klienci zostawili mniej pieniędzy niż w ubiegłych latach – ocenia sprzedawczyni. Jej firma ma porównanie, bo jest na rynku prawie 20 lat. – Mniej klientów, mniej pieniędzy – potwierdza pani Ela Bachta, która z mężem prowadzi sklep przy ul. Zamojskiej 17 w Zwierzyńcu. – Kilka lat temu było dużo, dużo lepiej. Teraz kryzys. A filmy? Nie ma czasu na filmy, dzieci chodziły – dodaje pani Ela. – Za nocleg na kwaterze prywatnej płaciliśmy 35 złotych od osoby. Cały dom przeznaczony wyłącznie dla gości.– mówi pan Paweł z Lublina. – Miałem spory problem, by między 3 a 12 sierpnia znaleźć wolny pokój w Zwierzyńcu. Zanim się udało obdzwoniłem wiele kwater. W Zwierzyńcu nie tylko kinomani mają co robić (na pierwszym zdjęciu od góry kolejka do kina). – Organizujemy spotkania folklorystyczne, zawody sportowe. W otwartym niedawno Zwierzyńczyku odbyły się po raz pierwszy zawody kajakowe o puchar burmistrza (na zdj nr 2). Pracowali też u nas artyści w Festiwalu Land Art (zdj. 3) – dodaje Edyta Wolanin. Na tej ostatniej imprezie najbardziej skorzystali nowożeńcy, bo Jan Gryka na Stawie Kościelnym zaprezentował projekt pt. \"To nie są nenufary”. Wielu weselnych gości uznało, że to niecodzienna ślubna dekoracja.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama