Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Pruszkowski: padłem ofiarą intrygi, Żuk: to są pomówienia

Radni sejmiku nie zgodzili się na obcięcie wynagrodzenia Andrzejowi Pruszkowskiemu (PiS). A to znaczy, że zarobi więcej od swojego szefa w TBS \"Nowy Dom”
Pruszkowski: padłem ofiarą intrygi, Żuk: to są pomówienia
Przeciwko obniżce pensji Andrzeja Pruszkowskiego (nie głosował) było 10 radnych, 17 wstrzymało się o
Rada nadzorcza należącego do miasta Lublin \"Nowego Domu” chciała, żeby jego prezes Dariusz Kocuń zarabiał 10,8 tys. zł brutto (zamiast 19,8 tys. zł), a jego zastępca Andrzej Pruszkowski – 7,2 tys. zł brutto (zamiast 14,4 tys. zł brutto). Powód: prezydent Lublina kazał szukać oszczędności. Pruszkowski, były prezydent Lublina, jest dziś radnym wojewódzkim i na cięcie pensji potrzebna była zgoda sejmiku. Przeciwko obniżce zagłosowało 10 radnych, 17 wstrzymało się od głosu. Pruszkowski mógł triumfować (sam nie głosował). Wtedy odezwały się emocje. Radni PiS i PSL wymieniali złośliwości. Ludowy wicemarszałek Sławomir Sosnowski stwierdził: – Rozumiem, że Pruszkowski nie może wyżyć za 7 tysięcy jako zastępca prezesa i 2 tys. zł jako radny. Sam Pruszkowski – wyraźnie zdenerwowany – zasugerował dziennikarzom, że miał być ofiarą intrygi politycznej, za którą stoją ludzie związani z prezydentem Lublina Krzysztofem Żukiem (PO). Przypomnijmy. Kilka tygodni temu Żuk (PO) dogadał się z częścią działaczy lubelskiego PiS, którzy utworzyli w radzie miasta popierający go klub \"Wspólny Lublin”. Natomiast Pruszkowski znalazł się w partyjnej frakcji krytykującej rządy prezydenta. Pruszkowski miał usłyszeć propozycję: za przystąpienie do grupy popierającej prezydenta oferowano mu fotel prezesa i 22 tys. zł brutto. Odmówił. – Wtedy usłyszałem precyzyjną zapowiedź konsekwencji, jakie mnie spotkają – oskarżał Pruszkowski. Wyliczał: nie dostał nagrody rocznej za 2011 r., nie otrzymał nagrody jubileuszowej za 25 lat pracy, miał mieć obciętą pensję i odebrane inne świadczenia. Kto go straszył i kto oferował mu profity – tego Pruszkowski nie powiedział. – To wszystko są pomówienia, które nie powinny mieć miejsca – komentuje krótko Krzysztof Żuk. Podkreślił, że nikogo nie wysyłał do Pruszkowskiego i nie rozmawiał z nim o nowym \"projekcie politycznym\". Żuk dodaje: – Skoro nie ma zgody sejmiku, to Pruszkowski będzie miał wyższe pobory od prezesa \"Nowego Domu”.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama