Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Prezydent Lublina grozi sądem. \"Prezes LFOZ ma przeprosić\"

Lubelska Fundacja Odnowy Zabytków w starciu z prezydentem miasta. Chodzi o teren przy Ruskiej.
Prezydent Lublina grozi sądem. \"Prezes LFOZ ma przeprosić\"
Krzysztof Żuk (Jacek Świerczyński / Archiwum)
Dziś wygasa umowa na dzierżawę targu i dworca busów przy ul. Ruskiej. Od kilkunastu lat terenem tym zarządzała Lubelska Fundacja Odnowy Zabytków. Ratusz uznał, że od listopada wydzierżawi teren Miejskiej Korporacji Komunikacyjnej, spółce-córce Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego. – Dotarły do mnie informacje, z których wynika, że ktoś z zarządu MKK może być powiązany rodzinnie z prezydentem miasta – mówi Andrzej Gumieniczek, prezes LFOZ. – Ja nie mam takiej pewności. Tylko pytam czy to prawda. Oczekuję, że prezydent odpowie na to pytanie. Padło ono podczas konferencji prasowej, zwołanej wczoraj przez prezesa LFOZ. – Jeśli pan Gumieniczek nie wycofa tego zarzutu publicznie i nie przeprosi, znajdziemy się w sądzie – mówi Krzysztof Żuk, prezydent Lublina. – Nie mam nikogo, o kim można powiedzieć, że jest moim znajomym, kimś z rodziny bądź kimś, kto realizowałby politykę MKK w interesie innym niż miasta. Z początkiem listopada nowy gospodarz ma przejąć tereny przy ul. Ruskiej. LFOZ zapowiada jednak, że nie wycofa z się z dworca dla busów, jeśli miasto nie zwróci fundacji pieniędzy. Chodzi o 360 tys. zł zainwestowane w dworzec. – Wystąpimy o zwrot tych środków – mówi Gumieniczek. – Jeśli miasto je odda, to z końcem listopada przekażemy dworzec. W przeciwnym razie będziemy płacić wyższy, karny czynsz, ale \"odmieszkamy” należne nam fundusze. Zdaniem Ratusza, nie ma podstaw do zwrotu jakichkolwiek pieniędzy. – Chciałbym, żeby prezes LFOZ przedstawił dowody na to, że ma w umowie zobowiązanie miasta do zwrotu poniesionych nakładów – dodaje Żuk. – W umowie, którą my mamy wszelkie nakłady na uporządkowanie terenu zostały skompensowane przychodami, które fundacja czerpała z dzierżawy. Umowa mówi wyraźnie o ryzyku dzierżawcy. Sprawa najprawdopodobniej skończy się w sądzie. – Pan Gumieniczek publicznie stwierdza, że złamie prawo – ocenia Żuk. – Jeśli weźmiemy pod uwagę, że fundacja od 2 listopada bezprawnie realizuje przychody z gospodarowania mieniem bezprawnie, to będzie się to kwalifikowało do postępowania prokuratorskiego.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama