Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

LFOZ nie oddał dworca przy ul. Ruskiej. Przewoźnicy w kropce

Ratusz przejął tereny przy ul. Ruskiej i przekazuje je nowemu dzierżawcy. Dotychczasowy gospodarz nie oddał jednak dworca dla busów. Może to znacznie utrudnić działalność przewoźników.
LFOZ nie oddał dworca przy ul. Ruskiej. Przewoźnicy w kropce
Fundacja deklaruje, że jeśli miasto jej nie zapłaci, będzie zarządzać dworcem bez umowy i płacić rat
Lubelska Fundacja Odnowy Zabytków nie zarządza już targiem przy ul. Ruskiej i parkingiem przy ul. Cerkiewnej. Miasto nie przedłużyło umowy z LFOZ i dzisiaj przejęło nieruchomości. Trafiły one w ręce nowego gospodarza, Miejskiej Korporacji Komunikacyjnej. Teren dworca dla busów pozostał jednak w rękach dotychczasowego dzierżawcy. – Spisaliśmy protokół przejęcia nieruchomości, ale prezes LFOZ oświadczył, że nie oddaje dworca – relacjonuje Małgorzata Zdunek, dyrektor Wydziału Gospodarowania Mieniem w lubelskim ratuszu. Przedstawiciele LFOZ zapowiadali to już w ubiegłym tygodniu. Fundacja domaga się od miasta zwrotu środków, które miała zainwestować w dworzec. Chodzi o 360 tys. zł. – Jeśli miasto zwróci nam te pieniądze, to następnego dnia oddajemy teren – przekonuje Andrzej Gumieniczek, prezes LFZOZ. – Zgodnie z umową powinno to nastąpić w ciągu 30 dni od wygaśnięcia dzierżawy lub do momentu dobrowolnego wydania nieruchomości. Fundacja deklaruje, że jeśli miasto jej nie zapłaci, będzie zarządzać dworcem bez umowy i płacić ratuszowi podwójny czynsz. Rozstrzygnięciem sporu zajmie się sąd. To spory kłopot dla przewoźników. Nie wiadomo bowiem, z kim mają podpisać umowy na korzystanie z przystanków. – Powinni je podpisywać z MKK, bo tylko ta firma ma do tego prawo – mówi Zdunek. – To, że LFOZ nie przekazała nieruchomości nie oznacza, że może zawierać umowy z przewoźnikami. Innego zdania są przedstawiciele fundacji. – Większość firm podpisała już z nami umowy, do czasu rozstrzygnięcia sporu – zapewnia Gumieniczek. – Jeśli przegramy sprawę w sądzie, zwrócimy im pieniądze. – Podpisaliśmy bezterminową umowę z LFOZ – potwierdza Adam Liponoga, właściciel jednej z firm przewozowych – Przysłali nam wezwanie, nikt inny się nie zgłaszał, więc nie było wyjścia. Skąd miałem wiedzieć, że nie dogadali się z miastem. Co na to nowy gospodarz terenu? – Nie wiem, na jakiej podstawie podpisano te umowy – mówi Janusz Wilk, prezes MKK. – Od listopada to my jesteśmy nowym dzierżawcą. Wyjaśnienia sytuacji można spodziewać się najwcześniej w poniedziałek. Przedstawiciele władz miasta mają wówczas spotkać się z przewoźnikami.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama