Na ławie oskarżonych Sądu Rejonowego w Puławach zasiądą 51-letni ordynator Jarosław F. oraz 50-letni lekarz Tomasz S. Odpowiedzą za narażenie życia pacjenta. Zdaniem śledczych, poprzez niewłaściwą diagnozę i leczenie doprowadzili do śmierci Wojciecha F.
Mężczyzna trafił do puławskiego szpitala 29 kwietnia 2014 r. Wcześniej porządkował resztki ściętego drzewa w swoim gospodarstwie w Parchatce. W pewnym momencie kloc drewna zsunął się ze skarpy i uderzył go w lewy bok. W szpitalu stwierdzono u niego m.in. stłuczenie płuc i płyn w opłucnej. Lekarz dyżurny postanowił zostawić pacjenta na obserwacji.
Przez dwa kolejne dni mężczyzna zgłaszał, że ból powoli się zmniejsza. Wykonano kontrolne prześwietlenie oraz USG brzucha. 1 kwietnia pacjent zgłosił Tomaszowi S., swojemu lekarzowi prowadzącemu, nasilający się ból brzucha. Mimo to, następnego dnia medyk ocenił jego stan jako „dość dobry”. Kolejnego dnia pobytu w szpitalu Wojciech F. zaczął wymiotować żółcią. Miał wzdęty brzuch. Lekarze zlecili lewatywę, a 4 kwietnia kontrolne prześwietlenie, po czym wypisali mężczyznę ze szpitala. Dali receptę i skierowali na leczenie ambulatoryjne.
W południe Wojciech F. szykował się do opuszczenia szpitalnej sali. Nagle poczuł zimno. Miał kłopoty z oddychaniem. Wreszcie zaczął wymiotować. Ordynator oddziału chirurgii Jarosław F. zlecił prześwietlenie i badanie USG. Skierował mężczyznę na operację.
Trzy i pół godziny po wystąpieniu pierwszych objawów Wojciecha W. wieziono już na salę operacyjną. Stan pacjenta nagle się pogorszył. Nastąpiło zatrzymanie akcji serca. Lekarze przystąpili do reanimacji, ale bez powodzenia. Niespełna godzinę później mogli już tylko stwierdzić zgon.
Późniejsze śledztwo wykazało, że u Wojciecha F. doszło do niedrożności jelit oraz ostrej niewydolności krążeniowo-oddechowej. To ona była bezpośrednią przyczyną śmierci. Według biegłych, rozwinęła się ona w wyniku postępującego u pacjenta zapalenia płuc. Te z kolei było spowodowane stłuczeniem płuc przez połamane żebra.
Biegli ocenili, że diagnoza i terapia prowadzona przez puławskich medyków były nieprawidłowe. Zabrakło „wnikliwej analizy” stanu zdrowia pacjenta oraz wyników badań. Wojciech F. nie został nawet osłuchany. Przy niedrożności jelit i zapaleniu płuc nie powinien też zostać wypisany do domu.
– Lekarze swoim zachowaniem zdynamizowali rozwój choroby. Doszło do błędu medycznego – ocenili biegli.
Tomasz S. i Jarosław F. nie przyznali się do winy. Wyjaśniali, że sam pacjent twierdził, że czuje się dobrze. Podczas każdej z wizyt stał obok łóżka, nie zgłaszał większych dolegliwości. Lekarzom grozi od 3 miesięcy do 5 lat więzienia.
Na ławie oskarżonych Sądu Rejonowego w Puławach zasiądą 51-letni ordynator Jarosław F. oraz 50-letni lekarz Tomasz S. Odpowiedzą za narażenie życia pacjenta. Zdaniem śledczych, poprzez niewłaściwą diagnozę i leczenie doprowadzili do śmierci Wojciecha F.
Mężczyzna trafił do puławskiego szpitala 29 kwietnia 2014 r. Wcześniej porządkował resztki ściętego drzewa w swoim gospodarstwie w Parchatce. W pewnym momencie kloc drewna zsunął się ze skarpy i uderzył go w lewy bok. W szpitalu stwierdzono u niego m.in. stłuczenie płuc i płyn w opłucnej. Lekarz dyżurny postanowił zostawić pacjenta na obserwacji.














Komentarze