Prywatny akt oskarżenia przeciwko Markowi Wojciechowskiemu i Andrzejowi Pruszkowskiemu trafił właśnie do Sądu Rejonowego Lublin-Zachód.
– Czekam na termin rozprawy sądowej – krótko odniósł się do pozwu Henryk Smolarz.
Poszło o list otwarty, jaki 11 sierpnia ci dwaj radni wojewódzcy z PiS wystosowali do Zarządu Województwa Lubelskiego oraz mediów. Odnieśli się w nim do tekstu, jaki opublikowaliśmy kilka dni wcześniej.
– Z artykułu […] wynika jednoznacznie, że pan Henryk Smolarz wyłudził dotacje z Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa – napisali autorzy listu. Dodali, że Henryk Smolarz miał przy tym wykorzystać m.in. swoje powiązania partyjne z Andrzejem Bieńko, ówczesnym dyrektorem lubelskiego oddziału ARiMR. Działacze PiS domagali się wyciągnięcia konsekwencji wobec Smolarza i zawiadomienia o sprawie prokuratury.
– Wyciąganie takich wniosków (dotyczących wyłudzeń – red.) nie może być uznane za właściwy tok rozumowania nawet u człowieka o przeciętnej inteligencji – czytamy w akcie oskarżenia.
– Oskarżeni celowo manipulując treścią materiału prasowego przypisali Henrykowi Smolarzowi przestępstwo i oznajmili to opinii publicznej – czytamy w dokumencie. – Zarzut jest nieprawdziwy. Nie uzasadnia go lektura artykułu.
Henryk Smolarz uznał, że został pomówiony, co mogło go narazić na utratę zaufania publicznego. Tego rodzaju przestępstwo ścigane jest z oskarżenia prywatnego. Grozi za to nawet rok więzienia. Smolarz wniósł o wymierzenie działaczom PiS grzywien. Marek Wojciechowski i Andrzej Pruszkowski mieliby również zapłacić swoje dwie średnie pensje (wyliczone w oparciu o oświadczenia majątkowe za 2015 rok) na rzecz organizacji społecznej.
W przypadku pierwszego z panów to kwota 16,7 tys. zł, zaś w przypadku Andrzeja Pruszkowskiego 37,9 tys. zł. Pieniądze miałby trafić do działającego w Lublinie Polskiego Instytutu Rozwoju.
– Nasze stanowisko oparte jest o wiedzę, którą posiedliśmy czytając artykuł. Z tez tam zawartych wyciągnęliśmy takie, a nie inne wnioski. Pan Smolarz jest osobą publiczną i jego działalność podlega publicznej ocenie – komentuje Andrzej Pruszkowski, który jest jednocześnie szefem klubu PiS w sejmiku województwa i wiceprezesem PGE Dystrybucja.
W podobnym tonie wypowiada się Marek Wojciechowski, sekretarz klubu PiS i zastępca dyrektora Agencji Rynku Rolnego w Lubline. – Nie mam sobie nic do zarzucenia. Zresztą nasze podejrzenia się potwierdziły, bo Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa wszczęła postępowanie w tej sprawie – zaznacza.
– Na miejscu pana Smolarza poczekałbym do rozstrzygnięcia tej kwestii – dodaje Pruszkowski.
W sierpniu pisaliśmy o kontroli przeprowadzonej w gospodarstwie polityka, która wykazała poważne uchybienia – na dwóch działkach upraw nie było w ogóle lub były inne niż zgłoszone. Powinno to skutkować nieprzyznaniem dopłat w danym roku, a nawet koniecznością zwrotu pieniędzy otrzymanych wcześniej. Według nieoficjalnych informacji, może chodzić o kwotę kilkudziesięciu tysięcy złotych.
Dwa tygodnie później Smolarz, który zasiadał wówczas na fotelu prezesa KRUS, złożył odwołanie, a ówczesny dyrektor lubelskiego oddziału ARiMR Andrzej Bieńko (również związany z PSL) zlecił przeprowadzenie ponownej kontroli. Ta nie wykazała już żadnych uchybień.
Jak pisaliśmy w środę, obecne kierownictwo agencji wszczęło postępowanie stwierdzające nieważność przyznanych dopłat. Do wczoraj Smolarz miał złożyć wyjaśnienia w tej kwestii.
– W środę jego pełnomocnik odebrał od nas akta sprawy i poprosił o dodatkowy czas na zapoznanie się z nimi. Otrzymał na to jeszcze siedem dni – informuje Krzysztof Gałaszkiewicz, dyrektor lubelskiego oddziału ARiMR.
Prywatny akt oskarżenia przeciwko Markowi Wojciechowskiemu i Andrzejowi Pruszkowskiemu trafił właśnie do Sądu Rejonowego Lublin-Zachód.
Prywatny akt oskarżenia przeciwko Markowi Wojciechowskiemu i Andrzejowi Pruszkowskiemu trafił właśnie do Sądu Rejonowego Lublin-Zachód.














Komentarze