Śledztwo ma związek z podwójną licytacją klaczy Emira. Anette Mattsson ze Szwecji, która pośredniczyła w kupnie dla katarskiej stadniny tej klaczy, ujawniła, że Mateusz Leniewicz-Jaworski, były członek zarządu stadniny, prowadził z nią zakulisowe negocjacje podczas aukcji. Ostatecznie klacz i tak drugi raz wyszła na ring i została wylicytowana nie za 550 tys. euro jak wcześniej podbijał aukcjoner, ale za 220 tys. euro.
– Na początku lutego prokurator zwrócił się do dwóch państw Unii Europejskiej oraz Stanów Zjednoczonych o przesłuchanie trzech świadków. Każdemu z nich zada kilkadziesiąt szczegółowych pytań – mówi Waldemar Moncarzewski, rzecznik LPR.
Natomiast w śledztwie obejmującym niegospodarność w stadninie koni w Janowie Podlaskim prokuratura w dalszym ciągu oczekuje na opinię biegłych, którzy ostatnio deklarowali jej opracowanie w pierwszym kwartale tego roku.
Sądowe batalie toczy też Marek Trela, były prezes janowskiej stadniny. W listopadzie złożył pozew w warszawskim sądzie, zarzucając ministrowi rolnictwa pomówienie. A chodzi o słowa wypowiedziane przez Krzysztofa Jurgiela (PiS) w kwietniu ubiegłego roku na posiedzeniu sejmowej komisji rolnictwa. Szef resortu odnosząc się do odwołania Treli stwierdził m.in. „za złodziejstwo zwolniłem, nie za niefachowość”.
Oprócz prywatnego aktu oskarżenia były prezes stadniny wystąpił też z wnioskiem o wyrażenie zgody na pociągnięcie chronionego immunitetem Krzysztofa Jurgiela do odpowiedzialności karnej. Dzisiaj już wiadomo, że sejmowa komisja regulaminowa negatywnie zaopiniowała ten wniosek. Jej przewodniczący Włodzimierz Bernacki (PiS) poinformował, że większość posłów uznała, że minister rolnictwa słowa o złodziejstwie skierował „ogólnie w temacie, a nie personalnie do pana Treli”. Ostatecznie decyzję w sprawie immunitetu Jurgiela podejmie Sejm.
Przypomnijmy że Marek Trela pracuje obecnie w Abu Dhabi, w stadninie szejka Sultana Bin Zayed Al Nahyana, gdzie hoduje się ponad 550 koni. Został jej głównym menadżerem. – Praca jest zajęciem pełnoetatowym, więc tutaj zamieszkałem i powiem szczerze – bardzo mi się tu podoba. Na razie o wizycie w Polsce nie ma nawet kiedy pomyśleć. Do tego jest tu sezon rajdowy i wyścigowy w pełni, więc trzeba bywać na torze – pisze nam w e-mailu Trela.
Śledztwo ma związek z podwójną licytacją klaczy Emira. Anette Mattsson ze Szwecji, która pośredniczyła w kupnie dla katarskiej stadniny tej klaczy, ujawniła, że Mateusz Leniewicz-Jaworski, były członek zarządu stadniny, prowadził z nią zakulisowe negocjacje podczas aukcji. Ostatecznie klacz i tak drugi raz wyszła na ring i została wylicytowana nie za 550 tys. euro jak wcześniej podbijał aukcjoner, ale za 220 tys. euro.


















Komentarze