Do popołudnia odczuwalne były w piątek skutki strajku kolejarzy, którzy na dwie godziny zablokowali rano ruch pociągów. Nie chcą stracić zniżki w opłatach za przejazdy.
Dominik Smaga
25.01.2013 16:51
Kolejarze wyszli na tory, chcą biletów za 1 proc. ceny (Maciej Kaczanowski)
Dokładnie o godz. 7 związkowcy zaczęli spacer po torach przy Dworcu Głównym. Przepuszczali tylko pociągi przyjeżdżające do Lublina, blokowali wyjazd z miasta. Gdyby nie to, w trasę wyjechałyby pociągi spółki Przewozy Regionalne, której załoga nie strajkowała. Ale blokada uziemiła także i je.
– W porze strajku nie wyjechało, bądź utknęło w trasie w sumie 16 naszych pociągów. Ostatecznie wszystkie wyjechały i dotarły do celu – mówi Zofia Dziewulska z Lubelskiego Zakładu Przewozów Regionalnych. Najwięcej, ok. 2 godzin spóźnienia miał pociąg Chełm–Terespol, który stanął w Trawnikach, bo nie dostał zgody na dalszą jazdę.
Między godz. 7 a 9 z dworca nie wyjechały też pociągi PKP Intercity do Bydgoszczy, Wrocławia i Szczecina. Inne składy dalekobieżne miały spore opóźnienia. TLK \"Wieniawski” z Rzeszowa, gdy powinien być w Kraśniku był zaledwie w Tarnobrzegu.
Komunikaty z megafonów zapraszały podróżnych na darmowe gorące napoje, które w tej sytuacji kolej miała obowiązek zapewnić. Kolejny komunikat: jest strajk, będą utrudnienia. Ale z pytaniem \"o co chodzi?” trzeba było iść do związkowców, którzy zajęli się spacerem po torach, ale wyjaśnieniem po co chodzą – już nie.
A o co walczyli? O utrzymanie przysługującej kolejarzom zniżki na bilety. Teraz płacą oni za przejazd tylko… 1 proc. ceny. Pracodawcy z grupy PKP chcieli obniżyć ulgę z 99 do 80 proc. Pod naciskiem związków złożyli inną propozycję: kolejarze mogliby korzystać z 99 proc. zniżki, ale musieliby zapłacić za uprawniający do niej roczny karnet. W drugiej klasie taki karnet kosztowałby 10 zł, do pierwszej trzeba by dopłacić 150 zł.
– To przecież jakieś obyczaje z poprzedniej epoki, kto ma dzisiaj takie zniżki? – irytuje się oburzona Ewelina Laskowska, która rano chciała wydostać się pociągiem w kierunku Warszawy.
– Te ulgi to przywilej, który kolejarze zyskali jeszcze za czasów marszałka Piłsudskiego, a nie jakiś komunistyczny obyczaj – mówił Mirosław Oleszczuk, przewodniczący \"Solidarności” w lubelskim oddziale PKP Cargo. Czy kolej stać na utrzymanie takich zniżek? – Stać, skoro stać na utrzymywanie samochodów służbowych wszystkich spółek PKP – oburza się Cezary Kozar z PKP Cargo.
Związki zapowiadają, że jeśli nie będzie porozumienia z pracodawcami, podejmą strajk generalny.
Komentarze