– Chodzi o 69 podwykonawców, którzy odpowiadali między innymi za roboty elektryczne, hydrauliczne czy w zakresie wykończenia wnętrz. Każdy z nich wytoczył sprawę inwestorowi w związku z niezapłaceniem za wykonane i odebrane prace – mówi Zbigniew Borsukiewicz, radca prawny, który reprezentuje w sądzie czterech podwykonawców. – Tymczasem centrum onkologii chce ogłosić przetarg na dokończenie rozbudowy bez spłaty wcześniejszych zobowiązań z tytułu nie zapłaconych faktur na kwotę ponad 2,8 mln zł wymagalnych od listopada 2016 roku i co najmniej na taką samą kwotę za roboty w toku, odebrane i nie zapłacone.
Jak dodaje, w styczniu ubiegłego roku COZL wnioskował o zabezpieczenie pieniędzy na wynagrodzenia dla podwykonawców w sądowym depozycie. – Sąd nie przychylił się jednak do tego uznając, że COZL chce w ten sposób uniknąć odpowiedzialności – mówi Borsukiewicz.
COZL zaskarżył jednak tę decyzję i ostatecznie pieniądze trafiły do depozytu. – To generalny wykonawca (Konsorcjum Block i JP Contracting – red.) odstąpił od umów z podwykonawcami. Roboty wstrzymał w październiku 2016 roku i – jak mi wiadomo – nie rozliczył się z podwykonawcami. Jednocześnie COZL w grudniu 2016 r. na rachunek sądu w Lublinie złożyło kwotę ok. 2,8 mln depozytu. I teraz, w razie przyjęcia go przez sąd, środki te trafią do tych podmiotów, którym zapłata się należy – tłumaczy Paweł Wojnowski, radca prawny COZL.
Depozyt to rozwiązanie, które stosuje się w przypadku wątpliwości, komu należą się pieniądze. – Główny wykonawca nie przekazał nam informacji, którym podwykonawcom należą się pieniądze. W związku z tym, żeby uniknąć podwójnej zapłaty, przekazaliśmy pieniądze do depozytu – dodaje Wojnowski.
Jak podkreśla Borsukiewicz, kilka firm, które czekają na pieniądze, jest w kiepskiej sytuacji finansowej. – Kilku z nich grozi upadłość. Tymczasem sprawa każdego z podwykonawców może potrwać nawet pięć lat, a ostateczny rezultat trudno przewidzieć – zaznacza Borsukiewicz.
Dodaje, że COZL unika rozmów na temat spłaty zobowiązań, dlatego podwykonawcy dążą do spotkania z marszałkiem województwa lubelskiego.
Co na to Urząd Marszałkowski? – Jesteśmy otwarci na zorganizowanie takiego spotkania, które byłoby rodzajem mediacji. Do urzędu wpłynęło już sześć pism od podwykonawców. Po zapoznaniu się z nimi marszałek zobowiązał dyrektora COZL, żeby ustalił, jakich prac dotyczą i czy są one objęte fakturą zapłaconą czy niezapłaconą – mówi Beata Górka, rzeczniczka marszałka. – Płaciliśmy systematycznie poprzedniemu wykonawcy. Wyjątkiem jest faktura z października 2016 roku (na 2,8 mln zł – red.), bo wtedy konsorcjum zeszło z placu budowy. I jest to przedmiotem postępowania sądowego.
– Chodzi o 69 podwykonawców, którzy odpowiadali między innymi za roboty elektryczne, hydrauliczne czy w zakresie wykończenia wnętrz. Każdy z nich wytoczył sprawę inwestorowi w związku z niezapłaceniem za wykonane i odebrane prace – mówi Zbigniew Borsukiewicz, radca prawny, który reprezentuje w sądzie czterech podwykonawców. – Tymczasem centrum onkologii chce ogłosić przetarg na dokończenie rozbudowy bez spłaty wcześniejszych zobowiązań z tytułu nie zapłaconych faktur na kwotę ponad 2,8 mln zł wymagalnych od listopada 2016 roku i co najmniej na taką samą kwotę za roboty w toku, odebrane i nie zapłacone.














Komentarze