Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Nietypowa akcja strażników: Śnieg na dachu, pieszy na bagażniku, kobieta w oplu

Kierowca po alkoholu wpadł w ręce patrolu Straży Miejskiej w samym centrum Lublina. Zdarzenie było dość nietypowe, bo strażnicy poza jedną, rzadką sytuacją nie mają prawa zatrzymywać pojazdów znajdujących się w ruchu. Również sama interwencja zaczęła się w niecodzienny sposób.
Nietypowa akcja strażników: Śnieg na dachu, pieszy na bagażniku, kobieta w oplu
(Archiwum)
Wszystko rozegrało się około północy (z czwartku na piątek) w pobliżu ul. Bernardyńskiej. Strażnicy interweniowali tu w związku ze zwisającymi z dachu kamienicy wielkimi czapami śnieżnymi. – Nagle usłyszeli odgłos uderzenia o karoserię samochodu i zobaczyli, jak z pokrywy bagażnika cofającego opla zsuwa się na jezdnię mężczyzna. Wyglądało to na potrącenie – mówi Robert Gogola, rzecznik Straży Miejskiej. Auto pojechało ul. Kozią w kierunku Bramy Krakowskiej. Za nim w pościg rzucił się potrącony mężczyzna. Za nimi ruszyli strażnicy. Kierowcę dopadli na ul. Lubartowskiej, gdzie samochód zjechał na chodnik. Mężczyzna jechał z wyłączonymi światłami, mundurowym oświadczył, że nie ma prawa jazdy, a na dodatek wyraźnie czuć było od niego alkohol. Miał sporego pecha, bo był to jeden z nielicznych przypadków, gdy Straż Miejska ma prawo zatrzymać pojazd znajdujący się w ruchu. Strażnicy mogą zatrzymywać tylko te pojazdy, których kierowcy nie zastosowali się do znaku \"zakaz ruchu w obu kierunkach”, a właśnie taki znak minął uciekający mężczyzna. Kierowca twierdził, że próbował uciec mężczyźnie, który starał się uniemożliwić mu odjazd sprzed dyskoteki. Okazało się, że wcześniej pił alkohol – policyjny alkomat wskazał 0,44 promila w wydychanym powietrzu. Najprawdopodobniej obaj mężczyźni pokłócili się wcześniej o kobietę, która siedziała w oplu na siedzeniu pasażera.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama