Unia Europejska ma własny budżet, który w 94% wydatkowany jest na inwestycje, politykę rolną i obronną. Jedynie 6% to koszty administracyjne, czyli utrzymanie personelu, ale także budynków. W unijnych instytucjach pracuje 55 tysięcy osób. Na pierwszy rzut oka może wydawać się to ogromną liczbą, to przecież całe miasto niewiele mniejsze od Chełma czy Zamościa! Owszem, ale zastanówmy się jaki ogrom zadań stoi przed tymi osobami. To na ich barkach spoczywa między innymi tworzenie unijnego prawa, zarządzanie setkami programów i funduszy oraz piecza nad budżetem UE w wysokości prawie 600 miliardów złotych rocznie. To także służba działań zewnętrznych, która utrzymuje kontakty dyplomatyczne z krajami trzecimi, 508 milionów obywateli wspólnoty jest więc na co dzień “obsługiwanych” przez 0,011 proc. całej populacji UE. Dla porównania, 38 milionów naszych rodaków obsługuje ok 700 tysięcy urzędników, a budżet roczny w naszym kraju wynosi prawie 400 miliardów złotych.
Pamiętajmy też, że unijni biurokraci to nie wyimaginowani “oni”. To obywatele naszej Unii, także Polacy. Choć prawdą jest niestety, że statystycznie jest nas mniej w unijnych strukturach niż np. Niemców czy Włochów. A szkoda, bo dobrze, aby nasi rodacy byli obecni na każdym etapie tworzenia unijnego prawa i egzekwowania decyzji. Taka praca w Komisji Europejskiej czy Parlamencie to nie tylko duże wyzwanie i odpowiedzialność, ale także ciekawa ścieżka kariery, która może przynieść wiele satysfakcji. Dlatego też staram się wiedzę na ten temat propagować, zwłaszcza wśród młodych. Regularnie organizuję warsztaty, na których można się przekonać, z czym taka kariera w instytucjach się wiąże i jak wygląda proces rekrutacyjny. Ostatnie takie spotkanie odbyło się wczoraj w Lublinie i spotkało się z sporym zainteresowaniem. Mam nadzieję, że udało nam się podczas tego spotkania odkłamać kilka biurokratycznych mitów i oswoić nieco temat unijnej biurokracji. Jeden z uczestników warsztatów będzie miał okazję już niedługo na własnej skórze przekonać się, jak pracuje się w Brukseli, bo zaprosiłem go na staż do swojego biura w Brukseli. Chciałbym bowiem, aby te 6 procent oznaczało dla zainteresowanych szansę ciekawej kariery, a nie powód do narzekania. Bądźmy w Unii siłą sprawczą!

Komentarze