Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Napaść na Tekturę. Proces utknął na czapce Motoru

Sąd musiał obejrzeć kilkanaście filmów z marszu ONR, żeby rozpoznać oskarżonego o napaść na Tekturę. Poszukiwany znak szczególny: niebieska czapka.
Napaść na Tekturę. Proces utknął na czapce Motoru
Sąd zarządził odtworzenie kilkunastu filmów z marszu, żeby lepiej przyjrzeć się osobom w czapce i sz
Proces w tej sprawie zaczął się w czwartek Na ławie oskarżonych zasiadł 18-letni Konrad B. 13 grudnia 2011 r. brał udział w marszu zorganizowanym przez Obóz Radykalno Narodowy, który miał upamiętnić ofiary stanu wojennego. Około godz. 20 kilkunastu uczestników marszu pojawiło się przed siedzibą Przestrzeni Działań Twórczych \"Tektura” przy ul. Wieniawskie. To klub prowadzony przez Stowarzyszenie Inicjatyw Twórczych (kojarzone z lewicowymi, a nawet lewackimi środowiskami – red.). Jeden z nich – w niebieskiej czapce Motoru Lublin – chciał wejść do klubu. Mówił, że przyjechał z Berlina i potrzebuje noclegu. W Tekturze nikt mu nie uwierzył, zwłaszcza że obok stali zamaskowani mężczyźni. Nieproszeni goście obrzucili klub butelkami i kamieniami, wykrzykując hasła: \"Raz sierpem, raz młotem w czerwoną hołotę”. Powybijali szyby w oknach. Potem poszli. Prokuratura oskarżyła Konrada B. o przemoc z powodu przynależności politycznej i udział w zbiegowisku, którego uczestnicy dopuścili się zamachu na budynek. Grozi mu do pięciu lat więzienia. Zdaniem śledczych to właśnie Konrad B. miał próbować wejść do klubu. A potem był w grupie osób rzucających kamieniami. Na pierwszym przesłuchaniu mężczyzna przyznał się do winy. Potem zmienił zdanie. Twierdził, że po marszu ONR pojechał do domu i nie był pod Tekturą. W czwartek podtrzymał tę wersję. Na zdjęciach i filmach z marszu pokazanych przez policję Konrada B. wskazał jeden z członków \"Tektury”, który w dniu napaści rozmawiał przez drzwi z \"przybyszem z Berlina”. – Był w niebieskiej czapce Motoru Lublin – mówił wczoraj jako świadek, po czym jeszcze raz wskazał mężczyznę na filmie z marszu odtworzonym w sądzie. Wtedy ten sam materiał sędzia Artur Majsak pokazał Konradowi B. Mężczyzna odnalazł siebie na filmie. Ale nie w niebieskiej czapce, tylko biało-czerwonym szaliku. – Na pewno ta postać była obecna w czasie rozmowy z człowiekiem w czapce Motoru – stwierdził świadek. – Ale trudno rozstrzygnąć, czy osoba w szaliku to oskarżony. Nie jestem w stanie rozpoznać po twarzy. Podczas okazania na policji świadek wskazał na Konrada B., choć był bez szalika ani czapki. – Jestem pewien, że był w grupie osób, które były w trakcie napaści – podkreślił wczoraj. – Były dwie osoby, jedna w szaliku, druga w czapce, o dość zbliżonych cechach wizualnych twarzy. Mój osąd opiera się przede wszystkim na elementach ubioru. Podczas okazania nie było tych atrybutów. (mb, dj)

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama