Reklama
Wiceprezes PL Lublin \"Pokazaliśmy, że tu może wylądować każdy samolot\"
– Nieżyczliwi nam mówili, że Rusłan przyleci do Świdnika i połamie nam pas startowy. Rusłan przyleciał, ale jedyne co połamał, to stereotypy – mówił Dariusz Krzowski, wiceprezes Portu Lotniczego Lublin tuż po tym, jak An-124 Rusłan wzbił się w niebo.
- 15.02.2013 15:11

- Pokazaliśmy, że na lubelskim lotnisku może wylądować każdy samolot. Nawet jedna z największych maszyn na świecie - dodajew Krzowski.
Transportowego giganta żegnały dziś tłumu widzów zgromadzonych wokół ogrodzenia lotniska. Kilka minut po godzinie 13 Rusłan poderwał się z pasa startowego i wystartował w kierunku na Łęczną. W jego ładowni dzień wcześniej umieszczone zostały dwa Sokoły, które mają być przetransportowane do bazy lotniczej Clark k. Manili. Uzupełnią one flotę sześciu maszyn dostarczonych Siłom Powietrznym Filipin w ubiegłym roku.
– Ta dostawa ma jednak szczególne znaczenie, ponieważ potwierdza naszą bliską współpracę z Portem Lotniczym Lublin. Jestem pewny, że w przyszłości świdnickie lotnisko będzie w większym stopniu wykorzystywane w bieżącej działalności PZL-Świdnik – mówi Nicola Bianco, dyrektor zarządzający PZL-Świdnik.
Władze portu nie kryją satysfakcji z przebiegu operacji. – Pokazaliśmy, że nasze lotnisko służy nie tylko ruchowi pasażerskiemu, ale także biznesowi. Sądzę, że było to ważne wydarzenia nie tylko dla nas, ale też wielka przyjemność dla wszystkich miłośników lotnictwa, którzy przyjechali zobaczyć lądowanie i start Rusłana – dodaje Krzowski.
Sokoły dostarczone Filipińskim Siłom Powietrznym to 6-tonowe śmigłowce, które mogą przewozić do 11 żołnierzy w kabinie lub przenosić do 2100 kg wykorzystując system zewnętrznego podwieszenia ładunku. Osiągają prędkość maksymalną 260 km/h. Ich zasięg wynosi 734 km.
Powiązane galerie zdjęć:
Reklama
Komentarze