Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Z nożem i bombą na lotnisko. ULC przyznaje: Była kontrola

Nóż i atrapa bomby. Oto, co kontrolerom Urzędu Lotnictwa Cywilnego udało się przemycić przez strefę kontroli na lubelskim lotnisku. Szczegóły sprawy pozostają tajemnicą.
Z nożem i bombą na lotnisko. ULC przyznaje: Była kontrola
Jednemu z kontrolerów udało się przejść przez bramki wykrywające metalowe przedmioty do hali odlotów
Do niezapowiedzianej kontroli doszło w ubiegłą środę. Już w piątek poprosiliśmy ULC o komentarz. Oficjalne stanowisko urzędu pojawiło się dopiero wczoraj wieczorem. – Kontrola miała miejsce, ale ze względu na wymogi bezpieczeństwa nie podajemy informacji o jej wynikach – mówi Marta Chylińska, rzecznik ULC. – Czynności kontrolerów polegają na próbach wnoszenia do stref zastrzeżonych lotnisk przedmiotów zabronionych, jak noże, atrapy broni i atrapy urządzeń wybuchowych. Chowają je w bagażu bądź w ubraniu. O porażce służb ochrony lotniska poinformowała wczoraj Gazeta Wyborcza. Według jej ustaleń, jednemu z kontrolerów udało się przejść przez bramki wykrywające metalowe przedmioty do hali odlotów. Kontroler miał mieć ukryty w rozporku scyzoryk. Przedstawicielom ULC udało się również przemycić w bagażu podręcznym trzy atrapy bomb. Według naszych ustaleń, służba ochrony lotniska nie wykryła nie tylko noża i podejrzanych przedmiotów w bagażach podręcznych. Jak ustaliliśmy, kontrolerzy umieścili atrapę bomby również w bagażu głównym, który ze stanowisk odprawy miał trafić do luku samolotu. Nie wiadomo, czy to koniec wpadek. Pewne jest jednak, że władze portu muszą poprawić procedury i zrealizować zalecenia ULC. Urząd będzie to sprawdzał. Kolejna porażka może oznaczać karę finansową lub nawet cofnięcie licencji na działalność. Przedstawiciele portu lotniczego nie wypowiadają się na temat kontroli.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama