We wtorek na lubelskim cmentarzu przy ul. Lipowej pochowano Grzegorza S. To kierowca ciężarówki, który zginął pod Tarnowem. Kilku nastolatków zrzuciło na jego samochód bryłę lodu.
Dariusz Jędryszka
26.02.2013 18:41
Bryła lodu wybiła wielką dziurę w szybie kabiny ciężarówki. (Straż Pożarna)
W czwartek wieczorem 46-latek jechał ciężarówką autostradą A4 przez Biadoliny Radłowskie pod Tarnowem. Ruch odbywa się tam jedną nitką. Nagle w szybę pojazdu trafiła bryła lodu zrzucona z wiaduktu nad jezdnią.
Grzegorz S. stracił panowanie nad kierownicą: wjechał w bariery po prawej stronie drogi. Z samochodu wydostał się jeszcze o własnych siłach, ale zaraz stracił przytomność. Pomimo reanimacji zmarł. Sekcja zwłok wykazała, że zginął z powodu wielonarządowych obrażeń klatki piersiowej i brzucha. Miał połamane niemal wszystkie żebra.
W kabinie tira znaleziono rozbitą bryłę lodu. Ważyła aż 16 kilogramów.
Policja zatrzymała 17-latka i dwóch 16-latków podejrzanych o atak na ciężarówkę. To mieszkańcy okolicznych miejscowości. Jeden z nich był na przepustce z Młodzieżowego Ośrodka Opiekuńczego. Według śledczych, chłopcy już wcześniej rzucali zlodowaciałym śniegiem w przejeżdżające autostradą auta. Ćwiczyli celność.
Prokuratura w Tarnobrzegu postanowiła, że nawet 16-latkowie będą odpowiadać jak dorośli. Wszystkim trzem postawiła zarzut zabójstwa. Uznała, że działali \"w zamiarze ewentualnym pozbawienia życia” osób jadących autostradą.
Śledczy nie chcą ujawnić, co powiedzieli na przesłuchaniu. – Potwierdzali, że byli w miejscu wypadku, ale każdy z nich podał swoją wersję wydarzeń – mówi Elżbieta Potoczek-Bara, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Tarnowie.
Sąd zgodził się na aresztowanie nastolatków. Grozi im co najmniej po osiem lat więzienia.
Grzegorz S. od lat prowadził w Lublinie firmę transportową. Pogrzeb zgromadził wielu jego bliskich i znajomych.
– W kazaniu ksiądz mówił, że trzeba się modlić o nawrócenie tych, którzy doprowadzili do jego śmierci – mówi jedna z osób, które uczestniczyły w ceremonii pogrzebowej.
Komentarze