Dla branży transportowej tragedia na trasie A4, w której zginął kierowca z Lublina, to kolejny \"owoc nudy i ludzkiej głupoty”. Podobnych przypadków nie brakuje, zwłaszcza na Wschodzie.
Jacek Szydłowski
26.02.2013 18:54
46-letni Grzegorz S. jechał ciężarówką autostradą A4 przez Biadoliny Radłowskie pod Tarnowem. Ruch o
- Zdarza się, że na Ukrainie dzieci rzucają kamieniami w ciężarówkę. Kierowca się zatrzymuje, a wtedy pojawia się jeszcze kilku młodzieńców – mówi Robert Czajka z firmy Panas Transport. – Napadają na kierowcę i kradną, co tylko się da. Na Ukrainie zdarzają się również bandyci, przebrani za policjantów. Zatrzymują ciężarówki pod pretekstem kontroli drogowej.
Okazuje się jednak, że kierowca nie musi się nawet zatrzymywać, by stracić ładunek.
– W Rumunii potrafią rozładować naczepę w czasie jazdy, jeśli tylko jest pokryta plandeką – wyjaśnia Czajka. – Złodzieje w samochodzie osobowym jadą tuż za ciężarówką. Jeden wskakuje na naczepę i przecina plandekę. Potem wystarczy tylko wyrzucić towar.
Z podobnymi przypadkami kierowcy spotykali się w Rosji. Tam złodzieje wskakiwali na naczepy, kiedy ciężarówka z minimalną prędkością pokonywała próg zwalniający przy przejazdach kolejowych.
Niebezpiecznie jest również na parkingach. Zdarzało się, że drzemiący w szoferce kierowca został potraktowany gazem paraliżującym. Zanim doszedł do siebie, po ładunku nie było już śladu. Wbrew pozorom, ryzykowne są nie tylko podróżne po wschodniej części Europy.
W Belgii zdarza się, że niechciany pasażer wskakuje na dach ciężarówki z wiaty stacji benzynowej, aby następnie po rozcięciu plandeki dostać się do środka i w ten sposób przeprawić się nielegalnie do Wielkiej Brytanii.
Po wykryciu takiego gapowicza przez służby (policja, inspekcja) można mieć bardzo poważne kłopoty.
– Bardzo niebezpiecznie jest również w samej Wielkiej Brytanii – dodaje Czajka. – Można tam zostać okradzionym i pobitym. Uczulamy na to naszych kierowców.
Jak wygląda sytuacja na krajowych trasach?
– Większość zagrożeń wynika z nieostrożności innych kierowców – ocenia Mirosław Lipski z PKS w Lublinie. – Kiedyś zdarzały się przypadki kradzieży paliwa, ale od dawna nie zanotowaliśmy żadnych niebezpiecznych sytuacji.
Komentarze