Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Pogotowie było daleko. Na pomoc pojechali strażacy

Karetka była na innym zdarzeniu, więc dyspozytorka poprosiła o pomoc strażaków. I to oni – w pełnej gotowości do gaszenia pożaru – pojechali ratować mężczyznę, który zasłabł u fryzjera.
Pogotowie było daleko. Na pomoc pojechali strażacy
Strażacy są szkoleni z udzielania pierwszej pomocy. I jedno i drugie się przydało (Dorota Awiorko-Kl
Do zdarzenia, o którym dowiedzieliśmy się dziś, doszło w środę w Bychawie. 65-letni mężczyzna przyszedł do zakładu fryzjerskiego. Nagle źle się poczuł, zaczął mdleć, a potem stracił przytomność. Pracowniczka zakładu, podejrzewając zawał serca, natychmiast zadzwoniła po pogotowie. Tyle, że karetki, która na co dzień jest w Bychawie, akurat nie było – wyjechała do innego zdarzenia. A przejazd z Lublina zajmuje karetce około 11 minut. Tu liczyła się każda chwila. Czekanie na pogotowie z Lublina mogłoby skończyć się tragicznie. – Dyspozytorka pogotowia natychmiast skontaktowała się z dyspozytorem straży pożarnej – relacjonuje mł. bryg. Michał Badach z Państwowej Straży Pożarnej w Lublinie. – Spytała, czy nie może wysłać na miejsce wozu strażackiego. Oczywiście natychmiast wysłał. Strażacy Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej z Bychawy (podległej pod Komendę Miejską PSP w Lublinie) byli pod zakładem fryzjerskim minutę później. – W pełnym osprzęcie, z pełną 5-osobową obsadą samochodu. Takiego samego, jakim jeżdżą gasić pożary – podkreśla Badach. W każdym takim wozie jest torba medyczna. A strażacy są szkoleni z udzielania pierwszej pomocy. I jedno i drugie się przydało. – Strażacy podjęli akcję reanimacyjną. Przywrócili funkcje życiowe – mówi Badach. Chwilę później przyjechała karetka z Lublina, wezwana od razu po zgłoszeniu przez dyspozytorkę. Pogotowie zabrało mężczyznę do szpitala. 65-latek przeżył noc. Niestety zmarł dziś rano. Zawał był tak rozległy, że nawet błyskawiczna reakcja strażaków nie pomogła. Strażacy chwalą dyspozytorkę pogotowia: – Trzeba podkreślić jej bardzo przytomne zachowanie, która w takiej sytuacji, gdzie liczyła się każda chwila, podjęła bardzo słuszną decyzję i poprosiła o pomoc strażaków – podkreśla Badach. A pogotowie – dyspozytorkę i strażaków: – Straż pożarna jest instytucją stale współpracującą z systemem ratownictwa medycznego. Strażacy też są ratownikami, przechodzą szkolenia – mówi Zdzisław Kulesza, dyrektor Wojewódzkiego Pogotowia Ratunkowego w Lublinie. – Wezwanie strażaków w takiej sytuacji to był strzał w \"10”.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama