Tylko jakoś tak, nie wiadomo do końca dlaczego, do tego pociągu z napisem „modernizacja” nie udało się włożyć podróżnego kufra z napisem „usługi”. Za zastrzykiem pieniędzy nie poszedł niestety poziom obsługi pasażerów i jakość świadczonych usług. . Nic dziwnego więc, że pasażerowie zaczęli od kolei się odwracać i liczba przewozów zaczęła systematycznie spadać. A że podobne proces zaczął zachodzić w całej Europie, Unia Europejska uznała, że czas najwyższy zacząć działać. W Parlamencie Europejskim zdecydowaliśmy więc, że teraz kolej na pasażerów. Na ostatniej sesji plenarnej przegłosowaliśmy więc szereg zmian, które zwiększą ich prawa, a co za tym idzie komfort podróżowania na terenie Unii Europejskiej. Po pierwsze, podnieśliśmy znacznie progi odszkodowań za spóźnienia pociągów większe niż 120 minut. Będzie to nawet 100% kwoty biletu i mam przeczucie, że taki „bat” nad głową przewoźników może mieć niezwykle motywujące działanie dla większej punktualności. Ponadto, dużo łatwiejsze będzie podróżowanie z rowerami, gdyż każdy nowy lub remontowany skład będzie musiał posiadać oddzielną strefę do przewozu przynajmniej ośmiu jednośladów. Dużo łatwiej i godniej będzie przebiegać też podróż dla osób z niepełnosprawnościami. Asysta na dużych dworcach ma być dla nich dostępna non-stop, a na mniejszych nie trzeba już będzie uprzedzać o podróży z kilkudniowym, ale kilkugodzinnym wyprzedzeniem.
To naprawdę ważne i potrzebne rozwiązania. Niektórzy mówią więc wręcz o małej kolejowej rewolucji. Ja może jestem już trochę przez Unię Europejską „rozpuszczony”, bo myślę, że jest to bardziej nadganianie zapóźnień i, parafrazując klasyka, pasażerom się „po prostu należy”. Dobre jednak, że zostało to dostrzeżone i sprawnie rozwiązane.

Komentarze