Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Po pierwsze, bezpieczeństwo

Śledzenie nowinek motoryzacyjnych ma wielu swoich fanów, i to nie tylko, jak kiedyś się uważało, wśród panów, ale także wśród pań. Widać to wyraźnie na tłumnie odwiedzanych wydarzeniach, takich jak np. targi Motosession czy na stadionie Motoru Lublin. Największych zwolenników czterech kółek elektryzują przede wszystkim nowe technologie. Światowe koncerny pracują nad wielkimi projektami, dyskusje są zdominowane przez coraz to nowsze wieści o postępie w pracach nad samochodami autonomicznymi, czyli takich, które będą jeździły bez kierowcy oraz o tzw. „elektrykach”, czyli autach na prąd. Trzeba sobie jednak szczerze powiedzieć, że zanim te technologie trafią pod nasze polskie strzechy i zdominują masową produkcję, mienie jeszcze parę dobrych lat, jeśli nie dekad.
Po pierwsze, bezpieczeństwo

Co więc nas czeka w międzyczasie? Zamiast bujać w obłokach Unia Europejska ma konkretny plan: w pierwszej kolejności stawiamy na bezpieczeństwo. W Parlamencie Europejskim toczą się właśnie prace nad rozporządzeniem, które ma w istotny sposób wpłynąć na poprawę bezpieczeństwa pojazdów i ochronę uczestników ruchu drogowego. Kierunek jest jak najbardziej słuszny, gdyż niestety, nasze drogi wciąż zbierają śmiertelne żniwo: w 2017 roku w całej Unii Europejskiej w wypadkach samochodowych zginęło ponad 25 tysięcy osób, a 135 tysięcy odniosło poważne obrażenia. W sprawozdaniu, które w komisji rynku wewnętrznego przygotowała moja klubowa koleżanka, posłanka Róża Thun, Parlament Europejski proponuje więc szereg rozwiązań, które miałyby być obowiązkowo umieszczanie w wyposażeniu standardowym auta. Mowa między innymi o takich nowinkach, jak system monitorowania senności i uwagi kierowcy, system wykrywania i ostrzegania przed osobami, które znajdują się w pobliżu bądź na trasie pojazdu (piesi, rowerzyści), inteligentne dostosowanie prędkości czy montaż tzw. „czarnych skrzynek”, wzorowanych na tych samolotowych, które rejestrowałyby dane o zdarzeniach drogowych i wypadkach. Znawcy tematu zapewne zwrócą uwagę, że większość z tych rozwiązań to technologie już dostępne na rynku. To prawda, w tej sprawie jesteśmy pragmatyczni - to rozwiązania, które zostały przetestowane i już się sprawdziły, wciąż jednak nie są standardem. Parlament chce to zmienić i udowadnia, że tego typu dostosowania mogłyby zostać wprowadzone przez koncerny motoryzacyjne bez znacznych dodatkowych kosztów.

Jeśli wszystko dobrze pójdzie, przepisy w tej sprawie uda się uchwalić jeszcze przed majowymi wyborami do Parlamentu Europejskiego. Jednak, tak jak wiadomo już że nawet w samochodach autonomicznych za kierownicą będzie musiał siedzieć kierowca, który w sytuacji kryzysowej przejmie kontrolę nad pojazdem, tak żadne systemy zabezpieczające nie zwolnią nas z myślenia, uwagi i ostrożności na drogach. Warto o tym pamiętać szczególnie zimą, gdy warunki są szczególnie trudne.  


Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama