Trafił w teatr, do sądu nie może
Przed lubelskim sądem miał dzisiaj ruszyć proces Pawła S., mecenasa oskarżonego o jazdę po pijanemu. Nie ruszył, bo adwokat kolejny raz nie przyszedł.
- 15.04.2013 19:55

Proces w Sądzie Rejonowym Lublin-Zachód miał się rozpocząć w lutym. Ale sędzia wyznaczony do prowadzenia sprawy złożył oświadczenie, że nie może jej rozpoznawać, bo zna oskarżonego. Wyznaczono nowego sędziego i nowy termin – marzec. Tyle że w sądzie nie stawił się oskarżony.
Obrońca adwokata przyniósł zaświadczenie wystawione przez lekarza sądowego, zgodnie z którym Paweł S. jest chory i nie może przyjść. Sędzia Agata Burakowska wyznaczyła nowy termin – poniedziałek. Ale Paweł S. znowu się nie pojawił. Tym razem nie wiadomo, dlaczego. Sędzia ustaliła więc kolejny termin – w drugiej połowie maja.
18 września ub. roku prowadzony przez mecenasa Pawła S. chevrolet zjechał na chodnik i uderzył w budynek Teatru Osterwy przy ul. Narutowicza w Lublinie. Alkomat pokazał, że prawnik ma w organizmie ok. dwóch promili alkoholu.
Paweł S. usłyszał zarzut jazdy po pijanemu. Twierdził, że siadając za kierownicę myślał, że już wytrzeźwiał po wypitym alkoholu. Utrzymywał też, że jadąc ulicą zobaczył kota i skręcił, żeby go nie przejechać.
Śledztwo w prokuraturze trwało kilka miesięcy. Adwokata udało się przesłuchać dopiero za czwartym razem. Prokuratura czekała też aż biegli nadeślą specjalistyczną opinię.
W poniedziałek w sądzie pojawił się za to taksówkarz, świadek zdarzenia. W rozmowie z reporterką TOK FM przyznał, że w pobliżu teatru w chwili wypadku żadnego kota nie widział.
Pawłowi S. grozi do dwóch lat więzienia, czeka go też postępowanie dyscyplinarne w korporacji adwokackiej.
Reklama
Komentarze