Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
Reklama

Burmistrz skarżył się na policjantów. Wcześniej jego syn dostał mandat

Burmistrz, który krytykował pracę policjantów, skarżył się na mundurowych dwa razy. Raz w imieniu mieszkańców. Wcześniej w sprawie... syna.
Burmistrz skarżył się na policjantów. Wcześniej jego syn dostał mandat
(Archiwum)
Jak pisaliśmy, pod koniec kwietnia burmistrz Artur Grzyb napisał skargę, w której skrytykował działania kierownictwa Komisariatu Policji w Międzyrzecu Podlaskim. Tłumaczył, że spisał uwagi mieszkańców. Zarzucał policjantom m.in., że za bardzo skupiają się na karaniu pieszych za przechodzenie przez jezdnię w niedozwolonym miejscu. Pisał też, że nie pojawiają się tam, gdzie faktycznie jest niebezpiecznie. Policja poinformowała nas wówczas, że kilka miesięcy wcześniej burmistrz złożył inną skargę, jako osoba prywatna. Mundurowi nie zdradzali szczegółów sprawy. Burmistrz też tego nie wyjaśniał. Tymczasem \"Wspólnota Międzyrzecka” ustaliła, że burmistrz złożył to pismo po tym, jak policja przyłapała jego syna na przechodzeniu przez jezdnię w niedozwolonym miejscu. Nie dostał mandatu, ale za to sprawa została skierowana do sądu dla nieletnich. – Nie chcę tego rozwijać ze względu na moje dziecko. To prywatna sprawa – ucina Grzyb, zapytany wczoraj o to, czy obie skargi mają ze sobą związek. Efektem drugiej, oficjalnej skargi burmistrza było wtorkowe spotkanie przedstawicieli Urzędu Miasta i policji. Burmistrz, szef Straży Miejskiej i przedstawiciele policji mają się regularnie spotykać i rozmawiać o bezpieczeństwie w mieście. Na ulice wrócą wspólne piesze patrole Straży Miejskiej i policji. Poza tym komisariat ma na bieżąco informować magistrat o ewentualnych awariach miejskiego monitoringu, a Urząd Miasta ma go niezwłocznie naprawiać. Natomiast sprawa Mirosława M., szefa Straży Miejskiej w Międzyrzecu Podlaskim, jeszcze się nie wyjaśniła. W ubiegłym tygodniu został przyłapany na piciu piwa w sklepie. Nie chciał przyjąć mandatu od policjantów. Miał za to używać wulgarnych, obraźliwych słów pod ich adresem. Prokuratura Rejonowa w Radzyniu Podlaskim ustali, czy doszło do znieważenia funkcjonariuszy. – Mam nadzieję, że tzw. sprawa pana komendanta przypadkowo zbiegła się w czasie z moją skargą – komentuje Grzyb.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama