Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama STUDNIÓWKA 2026 - zobacz galerię zdjęć!
Reklama

Coraz więcej osób chce zostać działkowcem w Lublinie. "Odkąd zaczęła się pandemia telefony się urywają"

Rozmowa z Damianem Pendelem, członkiem zarządu Rodzinnych Ogrodów Działkowych "Dąbrowa" nad Zalewem Zemborzyckim.
Coraz więcej osób chce zostać działkowcem w Lublinie. "Odkąd zaczęła się pandemia telefony się urywają"
Damian Pendel ze swoją dziewczyną Marzeną

Autor: Maciej Kaczanowski

• Rzeczywiście Rodzinne Ogródki Działkowe przeżywają właśnie boom?

– Odkąd zaczęła się pandemia telefony się wręcz urywają. Jeszcze rok czy dwa lata temu ludzie szukali działki ładnej i taniej. Teraz wzięcie mają wszystkie. Dziś mówią tak: nie interesuje nas jaka jest cena, czy jest altanka czy nie ma. Popyt wzrósł zdecydowanie, a podaż taka sama, bo działek przecież nie przybywa.

• Jaki to koszt?

– U nas działki zaczynają się od 10 tys. zł. Cena zależy od wielkości (narożne są większe), stanu domku, ilości nasadzeń.

• Czy w ROD Dąbrowa są jeszcze jakieś wolne działki?

– Zarząd swoich działek nie ma, wszystkie mają swoich dzierżawców. Jest kilka zaniedbanych, nieużytkowanych, ale obecnie nie są na sprzedaż. Do momentu kiedy dzierżawca uiszcza opłaty i stosuje się do regulaminu ROD to Polski Związek Działkowców nie ma prawa do przejęcia czy odebrania działki.

• Odsyłacie chętnych do innych ROD?

– Zachęcamy do kontaktu z innymi ogrodami działkowymi, w Lublinie jest ich spora liczba. Ale jeśli nie uda się nic znaleźć to prosimy o kontakt za 2-3 miesiące.

• Na wielu ROD są jeszcze wolne działki. Dlaczego akurat wasze ogródki cieszą się takim wzięciem?

– Mamy wyjątkową lokalizację. Jesteśmy tuż obok Zalewu Zemborzyckiego i w bliskim sąsiedztwie lasu. Nie ma też problemu z dojazdem komunikacją miejską. Na każdej naszej działce jest woda, na większości jest też prąd i ogrodzenie. Jest wyznaczonych kilka parkingów, gdzie można zostawić swoje auto. Nasz ogród jest położony dosyć wysoko, więc nie ma problemu z podmokłym terenem, komarami czy innymi niepożądanymi zwierzętami.

Ja ze swoją rodziną spędzam tu praktycznie każdy weekend. Na terenie tej naszej działeczki czy w pobliskim lesie. Sport to nasza pasja, a okolica sprzyja by go uprawiać.

• Co panem kierowało? Uprawa własnych warzyw czy właśnie rekreacja?

– Zależało mi przede wszystkim na odpoczynku na świeżym powietrzu, na ucieczce od zgiełku, hałasu, spalin. Niestety, mieszkam w bloku. Szukałem więc miejsca gdzie mógłbym spędzić wolny czas. Rozłożenie koca w wąwozie na Czubach nie bardzo mnie interesowało. Chciałoby się mieć dom z działką, ale to duże koszty i odległości, bo w centrum miasta takiego domu nie postawimy. Alternatywą była właśnie działka na ROD. Jak się okazuje, nie jestem jedyny. Coraz częściej działki szukają osoby młode. Ogródki działkowe powoli przejmuje młodsze pokolenie.

• Jak wygląda typowy weekend na działkach?

– Osoba starsza siedzi w grządkach, pielęgnuje warzywa i na wieczór wraca do domu. Natomiast osoby młode mają leżaki, hamaki, grille, altanki, baseny dla dzieci. Ich domek letniskowy wyposażony jest często w aneks kuchenny, przyłącze do internetu, kominek, nawet WC i prysznic. Można wygodnie zanocować, a czas spędzić nie tylko na własnej działce, ale też na joggingu czy kajakach nad zalewem albo wyskoczyć rowerem do lasu.

• Czy tworzy się już wśród młodszych dzierżawców działek społeczność?

– Jeszcze nie, jeszcze jest nas za mało. Nie było też dotąd takich oddolnych inicjatyw. Zgłosiłem do prezesa kilka takich pomysłów. To np. wspólne grillowanie w każdą pierwszą sobotę miesiąca przez budynkiem Domu Działkowca. Niestety, w czasie pandemii nie jesteśmy w stanie wdrożyć tego w życie. Mamy też w planach plac zabaw połączony z boiskami do siatkówki czy koszykówki.

• Na to też się prezes zgodził?

– Opinia prezesa Mariusz Gnata była pozytywna, wskazał też odpowiednie miejsce. Wraz z zarządem złożyliśmy kilka projektów do urzędu miasta, staramy się o środki finansowe. M.in. na gruntowny remont Domu Działkowca, który służy nie tylko do zebrań, bo można go wykorzystać na jakieś przyjęcie czy konferencję. Chcemy też postawić latarnie zasilane fotowoltaiką, a bramy wyposażyć w mechanizm do otwierania za pomocą pilota.

• Natychmiast zaangażował się pan w działania na terenie ROD.

– Działkę mam od dwóch lat, członkiem zarządu jestem od ubiegłego roku. Działam też w kilku organizacjach, np. AZS UMCS. Uważam, że nie zawsze najważniejsze są pieniądze, fajnie też podziałać społecznie. Coś komuś pomóc, coś zorganizować. To ogromna satysfakcja.


Podziel się
Oceń

Komentarze

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama