Już w dziewiątej minucie gospodarze wypracowali sobie pierwszą szansę na gola. Ilia Shkurin świetnie zgrał piłkę z „pierwszej”, a chociaż Eman Marković miał dalej do piłki, to prześcignął Herve Matthysa. Na koniec strzelił jednak tuż obok słupka.
W 14 minucie goście dostali drugie ostrzeżenie. Marković znalazł w polu karnym Shkurina, ten odegrał przed szesnastkę do Bartosza Nowaka, który w dobrej sytuacji fatalnie jednak spudłował.
Za chwilę „Gieksa” sunęła z kolejnym atakiem. Kapitalnie w środku pola zachował się Damian Rasak. Przyjęciem minął rywala i zagrał prostopadle do Shkurina. Wydawało się, że Brighe Ede wybije piłkę jednak skiksował. Próbował jeszcze naprawić swój błąd, naciskał napastnika i ten nie zdołał oddać strzału. Upadając na murawę, spadł jednak prosto na Ivana Brkicia, który doznał urazu żeber. Chorwat musiał opuścić murawę, a zastąpił go Gasper Tratnik.
Golkiper ze Słowenii nie zdążył jeszcze zaliczyć żadnej interwencji, a po rzucie rożnym musiał od razu sięgnąć do siatki. Centrę wybił Ede, ale wprost na nogę Markovicia, który huknął z woleja w gąszczu zawodników obu drużyn.
Mimo trudnej sytuacji Motor pokazał charakter i błyskawicznie wyrównał. Ivo Rodrigues przedarł się lewym skrzydłem, dograł do Bradly van Hoevena, a Holender wrzucił piłkę na głowę do Karola Czubaka, który wiedział co z nią z robić – posłać do siatki. Napastnik zaliczył szesnaste trafienie w sezonie, a spotkanie zaczynało się od początku.
Goście mieli swój moment i potrafili zdominować GKS. Celne strzały oddali: Filip Luberecki i Czubak. W 39 minucie zrobiło się jednak 2:1. Gospodarze wyprowadzili kontrę po... rzucie rożnym rywali.
W pierwszym tempie szybki atak udało się zatrzymać. „Gieksa” nadal miała jednak piłkę. Alan Czerwiński z prawej flanki dograł w piątkę, gdzie między obrońcami idealnie znalazł się Nowak, który huknął pod poprzeczkę.
Ten sam gracz za chwilę skiksował z ostrego kąta, a zmarnowana okazja mogła się zemścić. W 42 minucie po podaniu Rodriguesa sam na sam z Dawidem Kudłą był Czubak. Niestety, uderzył prosto w bramkarza.
W trzeciej dodatkowej minucie gry miejscowi zaliczyli trzecie trafienie. Akcję rozegrali od swojego bramkarza. Na koniec Marcin Wasielewski zagrał pod bramkę, a tam był Marković, który z bliska podwyższył na 3:1.
Lublinianie wyszli na drugą połowę z mocnym postanowieniem poprawy. I szybko złapali kontakt. Już w 49 minucie po wrzutce Lubereckiego ręką zagrał Lukas Klemenz. Wszyscy stanęli w oczekiwaniu na gwizdek, ale nie Bartosz Wolski, który uderzył do siatki z pola karnego.
Motor miał swój moment i w 54 minucie mógł wyrównać. Van Hoeven dograł do Jacquesa Ndiaye, ale „Jacek” uderzył za lekko i prosto w bramkarza.
W kolejnych minutach GKS opanował sytuację i zdecydowanie zdominował rywali. Było sporo sytuacji, aby zamknąć mecz, ale zostało 3:2. W końcówce żółto-biało-niebiescy nie byli w stanie na poważnie zagrozić bramce rywali i ostatecznie po siedmiu meczach bez porażki, nie dopisali do swojego konta ani jednego punktu.
W następnej kolejce (niedziela, godz. 14.45) czeka ich wyjazdowe spotkanie z Widzewem Łódź.
GKS Katowice – Motor Lublin 3:2 (3:1)
Bramki: Marković (23, 45+3), Nowak (39) – Czubak (29), Wolski (49).
GKS: Kudła – Jirka (59 Galan), Jędrych, Klemenz, Wasielewski, Czerwiński (86 Wdowiak), Milewski, Rasak, Nowak, Marković (86 Wędrychowski), Shkurin (67 Zrelak).
Motor: Brkić (23 Tratnik) – Stolarski, Ede (46 Najemski), Matthys, Luberecki, Łabojko (46 Samper), Wolski, Rodrigues (81 Scalet), Ndiaye, Czubak, van Hoeven (73 Haxha).
Żółte kartki: Klemenz, Kudła – Luberecki, Ede, Stolarski, Czubak.
Czerwona kartka: Czubak (Motor, 90+7 min – za drugą żółtą).
Sędziował: Tomasz Marciniak (Płock).
Widzów: 12243.














Komentarze