Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama STUDNIÓWKA 2026 - zobacz galerię zdjęć!
Reklama Nowy rytm - ten sam Dziennik Wschodni! Zamów prenumeratę już dziś

Lubelskie szkoły muszą oddać miastu pieniądze. Chyba że radni się zlitują

Setki tysięcy złotych muszą zwrócić miastu właściciele publicznych szkół prowadzonych przez jednostki inne niż samorząd terytorialny. – Nikt nie bierze pod uwagę tego, jakie straty ponieśliśmy przez epidemię – mówi przedstawicielka szkół branżowych. – To odgórne przepisy – odpowiadają urzędnicy
Lubelskie szkoły muszą oddać miastu pieniądze. Chyba że radni się zlitują
Zdjęcie ilustracyjne

Autor: Archiwum

– W tym momencie musimy zwracać do kasy miasta 276 tys. zł – skarży się Magdalena Zabłocka z Izby Rzemiosła i Przedsiębiorczości, która przy ul. Chopina prowadzi Zespół Szkół Rzemiosła i Przedsiębiorczości im. Jana Kilińskiego. Młodzież może się tu kształcić w 22 zawodach: od piekarzy i wędliniarzy po lakierników i elektryków. Nauka jest bezpłatna, a organ prowadzący szkołę, czyli izba rzemieślnicza, dostaje od miasta dotację oświatową. Problem polega na sposobie wyliczania należnej kwoty.

– Dwa razy w roku stosowane są tzw. przeliczniki wag, a na ich podstawie Urząd Miasta może równie dobrze zmniejszyć wypłacone już dotacje. W efekcie prawo działa wtedy wstecz, a organy prowadzące szkoły muszą zwracać kwoty idące w setki tysięcy złotych – mówi Zabłocka. – Nikt nie bierze pod uwagę tego, ze jest epidemia, że jako izba nie mogliśmy wykonywać egzaminów czeladniczych, sprawdzających i mistrzowskich. Przez kilka miesięcy ponieśliśmy straty, a zwrot dotacji jest dla nas gwoździem do trumny.

Ratusz odpowiada, że matematyczny mechanizm obliczania należnych kwot jest zapisany w ustawie, na którą nie ma wpływu. Mechanizm wymaga uwzględnienia różnych danych, w tym np. liczby uczniów.

– W bieżącym roku nastąpił bardzo niekorzystny dla dotowanych szkół zbieg okoliczności – tłumaczy Monika Głazik z Urzędu Miasta. – Jest to związane z tzw. podwójnym rocznikiem uczniów w roku 2019 będącym podstawą do wyliczeń. Dało to efekt w postaci zmniejszenia stawek dotacji na ucznia – dodaje Głazik. Ale to nie wszystko. – Kolejny niekorzystny dla dotowanych szkół czynnik to termin wejścia w życie zmienionych stawek, który wypadł w tym roku w lipcu. Wynika on wprost z ustawy i jest zależny od daty ogłoszenia ustawy budżetowej na dany rok.

Szkoły nie muszą z dnia na dzień oddawać kwot, które Ratusz uznał za nadwyżkę. Muszą jednak rozliczyć dotację w kolejnych miesiącach w taki sposób, by comiesięczne raty zsumowały się w tym roku do właściwej kwoty. Jest jednak szansa na coś w rodzaju ułaskawienia, bo Rada Miasta może zdecydować o tym, że szkoły zachowają dotychczasowe stawki dotacji, na co pozwala ustawa.

O takie rozwiązanie zawnioskowało do radnych XXI LO, czyli popularny „Biskupiak”, prowadzone przez kurię metropolitalną. Z taką samą prośbą wystąpiły podmioty prowadzące szkoły branżowe: wspomniana już Izba Rzemiosła i Przedsiębiorczości oraz Zakład Doskonalenia Zawodowego. Ich prośbami radni mają się zająć 3 września.


Podziel się
Oceń

Komentarze

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama