Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Zatrzymani w Lublinie przez łowców pedofili zostają na wolności

Dwaj mężczyźni zatrzymani w Lublinie przez łowców pedofili usłyszeli już zarzuty. Jednemu z nich grozi nawet 12 lat więzienia. Sąd postanowił jednak, że obaj poczekają na zakończenie śledztwa na wolności.
Zatrzymani w Lublinie przez łowców pedofili zostają na wolności

Pierwszy z podejrzanych to 28-letni Piotr P. z okolic Biłgoraja.

– Usłyszał zarzut dotyczący usiłowania złożenia propozycji obcowania płciowego z osobą małoletnią, za pośrednictwem komunikatora internetowego – mówi Agnieszka Kępka, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie. – Mężczyzna odpowie również za usiłowanie prezentowania treści pornograficznych osobie małoletniej. Czyny te zagrożone są karą do 3 lat pozbawienia wolności. Podejrzany przyznał się do winy. Nie składał wyjaśnień.

Piotr P. odpowie tylko za „usiłowanie”, ponieważ faktycznie nie rozmawiał z dzieckiem, ale z wolontariuszką organizacji Elusive Child Protection Unit Poland, która udawała nastolatkę. Organizacja ta skupia tzw. łowców pedofili. Wyłapują oni w internecie osoby szukające kontaktów z dziećmi w celach seksualnych.

W poniedziałek członkowie grupy dokonali w Lublinie dwóch zatrzymań obywatelskich. Obaj podejrzani wpadli, kiedy czekali na spotkanie z dziećmi.

Oprócz Piotra P. zatrzymano jeszcze 39-letniego Juliusza B. z Lublina. Odpowie on za usiłowanie złożenia dziecku propozycji seksualnej. Dodatkowo śledczy zarzucili mu posiadanie pornografii dziecięcej. Mężczyzna miał sporą kolekcję tego rodzaju zdjęć i filmów - ustalili śledczy. Za gromadzenie takich materiałów grozi do 12 lat więzienia.

– Pomimo wniosku prokuratury o tymczasowe aresztowanie sąd postanowił, że podejrzany pozostanie pod dozorem policji. Nie zgadzamy się z tym i złożymy zażalenie – zapowiada Agnieszka Kępka.

Według śledczych, materiały zabezpieczone u Juliusza B. Świadczą o tym, że ostatnia próba umówienia się z dzieckiem nie była jednorazowym zdarzeniem. Mężczyzna może więc stanowić poważne zagrożenie.

Juliusz B. przyznał się do zarzutów. Składał wyjaśnienia, ale śledczy nie ujawniają ich treści.


Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama