Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Na przerwę w lekcjach po tajniaku. Drzwi II LO pilnuje ochroniarz

Uczniowie II LO w czasie przerw nie mogą wychodzić ze szkoły. Dyrektor boi się, że wpadną pod samochód.
Piątek, godz. 11.30. W II LO im. Hetmana Jana Zamoyskiego w Lublinie zaczyna się długa przerwa. Przy drzwiach tłoczy kilkadziesiąt osób. Chcą wyjść, ale nie mogą - drzwi pilnuje ochroniarz. Przez drzwi ze szkoły wychodzi dwóch uczniów. Kilkoro innych na zewnątrz wydostaje się w inny sposób – przeskakując przez ogrodzenie lub przeczołgując się pod bramą. – Ten zakaz wyjść, to ograniczanie naszej wolności – oburzają się uczniowie. – Chcę kupić w sklepie coś do jedzenia, ale nie mogę. Jestem skazana na drogi sklepik szkolny – skarży się jedna z uczennic, która poinformowała nas o dziwnych zasadach panujących w jednym z najlepszych lubelskich liceów. – Ochroniarz własnym ciałem broni wyjścia ze szkoły. Jednocześnie odmawia podania jakiejkolwiek podstawy prawnej takiego postępowania.– opowiada. – Żeby wyjść ze szkoły, należy zdobyć odpowiedni papierek podpisany przez nauczyciela lub dyrektora. Załatwienie czegoś takiego zajmuje około 15 minut. A przerwa trwa 20 min. Dyrektor jest zdziwiony pretensjami uczniów. Twierdzi, że taki system działa od kilku lat. – Szkoła ma zapewnić bezpieczeństwo uczniom zarówno podczas lekcji jak i przerw – tłumaczy Ryszard Kowal, dyrektor II LO w Lublinie. – Mieliśmy trzy przypadki potrąceń uczniów przez samochody. Dwa były na przerwie, jedno po zajęciach. Poza tym w szkole ma być też czysto. Na przerwie uczniowie nie zdążą zmienić obuwia, pójść do sklepu, wrócić i znowu się przebrać. • Ale mimo zakazu uczniowie i tak wychodzą, np. przeskakując przez bramę? Czy to jest bezpieczne? – Jedynym normalnym i naturalnym sposobem opuszczania budynku są drzwi – mówi dyr. Kowal – Nic nie wiem o \"innych metodach wychodzenia”. Sprawdzimy to. Podobnych restrykcji próżno szukać w innych lubelskich liceach, które także mieszczą się w centrum miasta. – To szkoła czy więzienie? – pyta zdziwiony Zbigniew Jakuszko, dyrektor V LO. – Jeśli jest pogoda i jest sucho, to nasi uczniowie mogą wyjść na świeże powietrze. Zalecamy, aby poza ogrodzenie nie wychodzili, ale nikt ich nie pilnuje. – Kiedyś myśleliśmy o tym, by zabronić uczniom wychodzenia na przerwach, ale to niewykonalne – mówi Stanisław Stoń, dyrektor I LO im. Stanisława Staszica. – Nie wiem ile osób musiałoby ich pilnować i jak sprawdzić czy ktoś nie jest umówiony z lekarzem, nie ma ważnych spraw rodzinnych czy też nie skończył wcześniej lekcji. Poza część uczniów to już osoby pełnoletnie.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama