Tradycja targów końskich sięga XVII i XVIII wieku.
– Jesteśmy pierwszy raz na takim pokazie, wrażenia są niesamowite. Inscenizacja jest tak wiarygodna, jak by człowiek przeniósł się w czasie. Baliśmy się, że deszcz spowoduje odwołanie pokazu a tu miłe zaskoczenie – mówi pan Michał, który wraz z rodziną przyjechał do Lublina z Lubartowa.
Uczestnicy wydarzenia, które zostało zorganizowane na przestrzeni między karczmą, a kuźnią z Ciosmów w sektorze Roztocze, mogli wziąć udział w kupnie konia, posłuchać tradycyjnego „targowania”, obejrzeć próbę uciągu konia oraz zapoznać się z obowiązującą niegdyś procedura urzędową. Nie zabrakło barwnych postaci: gospodarza terenu i komisji targowej w skład której wchodził weterynarz, a także parobkowie z okolicznych majątków. Był również Cygan, który podkręcał atmosferę handlu oraz Żyd, który był świadkiem transakcji. Dziedzic wybierał konia nadającego się do bryczki, a młynarz potrzebował silnego konia do pracy.













