Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Po kontroli w Uniwersytecie Przyrodniczym. Chcieli kupić audi i kupili audi

Komisja przy Ministerstwie Finansów uznała, że przetarg Uniwersytetu Przyrodniczego na służbowe auto, został przeprowadzony niezgodnie z zasadami. I ukarała...upomnieniem jednego z pracowników uczelni.
Po kontroli w Uniwersytecie Przyrodniczym. Chcieli kupić audi i kupili audi
Choć przetarg mogło wygrać tylko jedno auto (na zdjęciu) na Uniwersytecie Przyrodniczym idą w zapart
O kontrowersyjnych zapisach przetargu na zakup służbowego samochodu dla Uniwersytetu Przyrodniczego po raz pierwszy pisaliśmy w lipcu ubiegłego roku. Warunki zostały rozpisane tak, by postępowanie mógł wygrać dostawca tylko jednego modelu auta – audi A6. Ocenę Instytutu Badań Rynku Motoryzacyjnego Samar potwierdzili dealerzy ponad 20 marek samochodów. – Samochód miał być duży, rektorski. Tym się kierowałem. Ale nie parametrami audi – tłumaczył nam wówczas dr inż. Tomasz Słowik z Katedry Energetyki i Pojazdów UP, który przygotował kwestionowaną specyfikację przetargową. W przetargu wystartował jeden dostawca. Uczelnia kupiła audi A6 za 209 900 zł brutto. Ale opisywaną przez nas sprawą zainteresował się Urząd Zamówień Publicznych. UZP również nie miał żadnych wątpliwości: doszło do naruszenia przepisów. Zamawiający ma obowiązek przygotowania i przeprowadzenia postępowania tak, by zachować zasady uczciwej konkurencji i równego traktowania. W tym przypadku tak nie było. O wynikach swojej kontroli UZP zawiadomił rzecznika dyscypliny finansów publicznych, a ten Ministerstwo Finansów. Wniosek o nałożenie kary był rozpatrywany w minioną środę podczas posiedzenia Międzyresortowej Komisji Orzekającej w sprawach o naruszenie dyscypliny finansów publicznych przy MF. I jak informuje wydział prasowy ministerstwa \"osoba wskazana we wniosku o ukaranie” została uznana winną naruszenia dyscypliny finansów publicznych i ukarana upomnieniem. Musi również zwrócić 291 zł kosztów postępowania. Orzeczenie nie jest prawomocne. Ministerstwo nie chce jednak zdradzić nazwiska ukaranej osoby. – Ja też nie mam takiej wiedzy. Informacja z ministerstwa do nas jeszcze nie trafiła. Nawet nie wiedzieliśmy, że była rozprawa – mówi Henryk Bichta, kanclerz Uniwersytetu Przyrodniczego. I podkreśla, że wiedziałby gdyby kara dotyczyła jego lub rektora. – Jak dostaniemy z ministerstwa formalne pismo, to wtedy się do niego ustosunkujemy. Musimy wiedzieć, kto został ukarany i za co – stwierdza kanclerz. Po tym, jak okazało się, że przetarg mógł wygrać dostawca tylko jednego auta, uczelnia nikogo nie pociągnęła do odpowiedzialności. – Mieliśmy ukarać całą komisję, która przyjęła tę specyfikację? Dla mnie ten przetarg wcale nie był ustawiony – stwierdza kanclerz Bichta.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama