W gangu dorabiali do policyjnej pensji
Zwykli kryminaliści kradli samochody i zwracali je po otrzymaniu okupu. Nie przyszłoby im to tak łatwo, gdyby nie pomoc funkcjonariuszy z Miejskiej Komendy Policji w Lublinie
i z Centralnego Biura śledczego, którzy zapewniali im ochronę
i uprzedzali o zasadzkach.
- 22.08.2001 22:08
Tak według krakowskiej prokuratury przez blisko rok działał w Lublinie policyjno-złodziejski gang. Wczoraj sprawa trafiła do Sądu Rejonowego w Lublinie.
Gang nie miał przywódcy. Decyzje - jak twierdzi krakowska prokuratura - podejmowane były kolektywnie. Wszyscy wiedzieli, jaką rolę mają do spełnienia. Złodzieje dowiadywali się od policjantów jak dotrzeć do włacicieli skradzionych samochodów. Funkcjonariusze zacierali lady, które mogłyby obciążyć ich kompanów, pomagali im też upły
Reklama













Komentarze