To nadzieja świdnickich zakładów. Pierwszy raz wzniósł się w powietrze przed 5 laty. Jego wydłużoną, charakterystyczną sylwetkę z płozami dobrze znają już świdniczanie. Od dłuższego czasu czwarty egzemplarz tego 5-miejscowego śmigłowca, pilotowany na zmianę przez Zbigniewa Dąbskiego i Krzysztofa Rucińskiego, krąży w ramach prób nad miejscowym lotniskiem.
- Po ich zakończeniu, już w październiku, zaplanowano rozmowy z przedstawicielami Głównego Inspektoratu Lotnictwa Cywilnego o dopuszczeniu statku do lotów. Na początku przyszłego roku chcielibyśmy otrzymać krajowy ceryfikat, a wkrótce po nim europejski i amerykański - mówi Jan Mazur, rzecznik PZL Świdnik. - To dobry śmigłowiec do patroli, szkolenia i treningu, kosztuje tylko 700 tys. dolarów i jest ekonomiczny w eksploatacji.
Na koniec przyszłego roku zaplanowano rozpoczęcie seryjnej produkcji. Producent ma nadzieję, że pierwszy egzemplarz będzie służył do nauki latania w Dęblinie, a po nim wojsko zakupi do patroli i szkoleń 20 następnych.
Wzleci maluch
W czerwcu latał nad Paryżem budząc duże zainteresowanie. A już w piątek, podczas największych w tym roku pokazów w Radomiu, po raz pierwszy rodzimej publiczności zaprezentuje się w locie maluch ze Świdnika - jednosilnikowy śmigłowiec SW-4.
- 06.09.2001 09:04
Reklama













Komentarze