Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama NOWY LEXUS RZ Odkryj Steel-By-Wire | DNI OTWARTE 4-9 MAJA

Żółte kartki dla posłów

Dostało się naszym. W rankingu \'\'Polityki\'\' kilku posłów z Lubelszczyzny otrzymało od znanych dziennikarzy żółte kartki. Kiepskie cenzurki dostali Adam Biela, Dariusz Wójcik i Stanisław Misztal. Ilekroć poseł Stanisław Misztal (dawniej AWS, obecnie niezrzeszony) z Zamościa zabierał głos z mównicy sejmowej, z sali dobiegały złośliwe docinki kolegów. Żartowali z wielokrotnego załatwiania przez posła swoich porachunków z dyrekcją lokalnego szpitala i krytyki wysokich zarobków samorządowców - czytamy w \'\'Polityce\'\'.
Żółte kartki dla posłów
Poseł Misztal - doktor okulista z Zamościa - jest rekordzistą w ilości wystąpień w Sejmie. Ma ich na koncie 440. Do tego dołożył 407 interpelacji i zapytań. - Szkoda tylko, że większość z nich nie dotyczy ważnych spraw, a jedynie drobiazgów - uważa opiniotwórczy tygodnik. - Sprawy regionalne nie są błahe, ale ważne - twierdzi poseł Misztal. - Może bledną w skali problemów kraju, ale jako poseł dbam o dobro regionu. Szpitalem zajmowałem się nie tylko krytykując to co się w nim dzieje. Udało mi się zdobyć dla niego pieniądze. Poseł zasłynął w Sejmie robieniem sobie reklamy telewizyjnej za wszelką cenę. Gdy na korytarzu pojawiały się kamery, natychmiast ustawiał się w kadrze, eksponując swoje oblicze. W parlamencie do dziś opowiadają o konferencji prasowej Mariana Krzaklewskiego i premiera Jerzego Buzka na początku kadencji Sejmu. Wówczas poseł Misztal nie pytając nikogo o zdanie wziął krzesełko, postawił je pomiędzy liderami, usiadł na nim i milcząc przesiedział do końca spotkania filmowanego przez telewizję. Polityka przyznała żółtą kartkę także posłowi Adamowi Bieli (dawniej AWS, obecnie Liga Polskich Rodzin) za złe przygotowanie projektu ustawy uwłaszczeniowej i antyprywatyzacyjne koncepcje. - Jestem zaskoczony taką oceną. Można pisać wszystko - komentuje poseł Biela. Zarzuty wobec posła Dariusza Wójcika (AWS) dotyczą notorycznych nieobecności w Sejmie i braku aktywności. - To był mój świadomy wybór - twierdzi poseł Wójcik. - Stwierdziłem, że koalicja wymaga reformy wewnętrznej. Władze akcji nie są zdolne sprawować rządów. Zdecydowałem się na działalność na rzecz regionu. Jeśli nie byłem obecny w Sejmie, to nie pobierałem za to diety. A środki nie wykorzystane na prowadzenie biura wróciły do budżetu państwa.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama