Podinspektor Iwona Bocian-Mazur ze Starostwa Powiatowego w Lubartowie przekazała, że o godzinie 5:30 Powiatowe Centrum Zarządzania Kryzysowego odebrało za pośrednictwem ogólnopolskiej sieci streamingowej komunikat sugerujący „natychmiastowe zagrożenie z powietrza dla terenu powiatu”. W związku z tym służby rozpoczęły procedurę uruchamiania syren alarmowych, kontaktując się z odpowiednimi pracownikami w terenie.
Do sprawy odniósł się także burmistrz Lubartowa Krzysztof Paśnik, który w mediach społecznościowych poinformował mieszkańców, że miasto uruchomiło syreny zgodnie z procedurami po otrzymaniu polecenia z Powiatowego Centrum Zarządzania Kryzysowego.
Krótko później Powiatowe Centrum Zarządzania Kryzysowego zweryfikowało informacje w Wojewódzkim Centrum Zarządzania Kryzysowego. Tam jednak nie potwierdzono sygnału o bezpośrednim zagrożeniu. – Komunikat o zagrożeniu rzeczywiście był, ale nie dotyczył natychmiastowego zagrożenia – wyjaśniła Bocian-Mazur. Po tej weryfikacji alarm został odwołany, a wraz z nim uruchomiono syreny odwoławcze.
Syreny alarmowe ostrzegające o natychmiastowym zagrożeniu z powietrza uruchomione zostały na terenie 9 gmin z terenu powiatu lubartowskiego (Miasto Lubartów, Ostrów Lubelski, Uścimów, Firlej, Michów, Kamionka, Abramów, Jeziorzany, Niedźwiada).
Przyczyny sytuacji mają zostać dokładnie przeanalizowane. Już teraz jednak wiadomo nieco więcej.
– Uruchomieniu Procedury SPO-13 – dot. alarmowania i ostrzegania o zagrożeniu z powietrza na terenie Powiatu Lubartowskiego nie wynikało z potwierdzonych w WCZK w Lublinie informacji systemowych, ale z niezweryfikowanych informacji odebranych drogą nasłuchu streamingowego. Powyższy błąd spowodowany był czynnikiem ludzkim – wyjaśnia Milan Pożarowski, podinspektor ds. Zarządzania Kryzysowego, Ochrony Ludności i Spraw Obronnych w przesłanym do nas komunikacie.
- Sytuacje, które mogą mieć wpływ na niebezpieczeństwa są zawsze podawane szczególnej analizie i w tym przypadku też tak będzie – zapewniał Krzysztof Gawkowski, wicepremier i minister Cyfryzacji, na konferencji prasowej w sobotę w Lublinie.
Podkreślił, że trwa wojna hybrydowa, „Polska jest stale atakowana, i sabotaże, i akty dywersji, i ataki w cyberprzestrzeni”. - Nie można nic wykluczać, ani nigdzie przymykać oczu, bo bezpieczeństwo Polek i Polaków już wielokrotnie w ostatnich miesiącach było zagrożone - powiedział.
Wojewoda lubelski Krzysztof Komorski zorganizuje w poniedziałek wideokonferencję ze wszystkimi starostami z województwa oraz osobami zarządzającymi Powiatowymi Centrami Zarządzania Kryzysowego. - Celem tego spotkania jest przypomnienie i po raz kolejny przeprocedowanie wprowadzania i wdrażania procedury SPO-13, czyli procedury, która jest wszczynana w sytuacji zagrożenia z powietrza – powiedział PAP rzecznik prasowy wojewody Marcin Bubicz.
Tłem porannego zamieszania była aktywność polskiego lotnictwa wojskowego. Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych poinformowało około godziny 4:00 rano o rozpoczęciu działań w polskiej przestrzeni powietrznej w związku z aktywnością rosyjskiego lotnictwa dalekiego zasięgu atakującego Ukrainę. Poderwano myśliwce, a systemy obrony powietrznej i rozpoznania radiolokacyjnego postawiono w stan gotowości. Po godzinie 8:00 poinformowano, że operowanie zostało zakończone i nie odnotowano naruszeń polskiej przestrzeni powietrznej.
W nocy z piątku na sobotę Rosja przeprowadziła zmasowany atak rakietowo-dronowy na wiele regionów Ukrainy. W obwodzie kijowskim co najmniej trzy osoby zostały ranne, a alarm przeciwlotniczy obowiązywał na terenie całego kraju.














Komentarze