Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama STUDNIÓWKA 2026 - zobacz galerię zdjęć!
Reklama
Precedens w Lublinie

Ślub ważny za granicą, nieważny w Polsce. Sprawa Alicji i Jolanty przed lubelskim sądem

Alicja i Jolanta Sienkiewicz-Prochowicz zawarły małżeństwo na Maderze w 2023 roku, jednak w Polsce ich związek nie ma żadnej mocy prawnej. Po odmowie transkrypcji aktu małżeństwa przez Urząd Stanu Cywilnego i wojewodę lubelskiego sprawa trafiła do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Lublinie.
Ślub ważny za granicą, nieważny w Polsce. Sprawa Alicji i Jolanty przed lubelskim sądem

– Urzędniczka przez pół godziny mówiła o tym, jak piękna i ważna jest nasza relacja oraz jak istotne jest to, byśmy o nią dbały. To była wzruszająca ceremonia – mamy na to dowody, na zdjęciach wszyscy goście płaczą. Miałyśmy też wspaniałe wesele. Czy wolałybyśmy wziąć ślub w Lublinie? Oczywiście. Przywilej polegał na tym, że mogłyśmy wyjechać, by cieszyć się tym, czego nasze państwo odmawia swoim obywatelkom i obywatelom – pisała swego czasu Jolanta w mediach społecznościowych, wspominając ślub na Maderze. 

Uroczystość nie mogła się odbyć w Lublinie, ani w ogóle w Polsce, ponieważ nasze prawo formalnie nie akceptuje zawierania związków jednopłciowych. Ślub, choć ważny za granicą, w Polsce nie ma na ten moment żadnej mocy prawnej. Kobiety z formalnego punktu widzenia nic więc tak naprawdę nie łączy, oprócz wspólnego nazwiska.

Alicja i Jolanta postanowiły jednak walczyć o uznanie swojego małżeństwa poprzez transkrypcję, czyli wpisanie zagranicznego aktu małżeństwa do polskiego rejestru stanu cywilnego. Urząd Stanu Cywilnego odmówił dokonania transkrypcji, a decyzję tę utrzymał w mocy wojewoda lubelski Krzysztof Komorski. Para zaskarżyła rozstrzygnięcie do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Lublinie.

Kobiety wraz z pełnomocniczką zarzucają organom administracji naruszenie przepisów prawa krajowego, Konstytucji RP, Europejskiej Konwencji Praw Człowieka oraz prawa Unii Europejskiej. Wskazują, że odmowa transkrypcji narusza ich prawo do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego, zasadę równego traktowania oraz swobodę przemieszczania się w Unii Europejskiej. Domagają się uchylenia decyzji i zobowiązania organu do wpisania aktu małżeństwa do polskiego rejestru stanu cywilnego.

– Jeżeli wywalczymy transkrypcję, będzie to dokument, z którym prawdopodobnie nigdy się nie rozstaniemy. Będzie potrzebny w każdym urzędzie, przy każdej sprawie urzędowej czy zdrowotnej. Będziemy musiały pokazywać każdej osobie urzędniczej: proszę bardzo, jesteśmy małżeństwem – mówiła Jolanta. 

Podczas rozprawy pełnomocniczka Alicji i Jolanty, adwokat Monika Sokołowska, złożyła jednak wniosek o odroczenie rozstrzygnięcia. Decyzja ta była związana z wyznaczeniem przez Naczelny Sąd Administracyjny terminu rozprawy, która może wyznaczyć kierunek w tego typu procesach. 

– W mojej ocenie orzeczenie NSA może wyznaczyć kierunek orzecznictwa w sprawach dotyczących transkrypcji zagranicznych aktów małżeństwa osób tej samej płci, także w kontekście różnych stanów faktycznych. Wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej zapadł bowiem w oparciu o konkretny stan faktyczny związany z korzystaniem ze swobody pobytu w innym państwie członkowskim, natomiast niniejsza sprawa dotyczy skarżących, które miały miejsce zamieszkania na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej i skorzystały ze swobody przemieszczania się – wyjaśniała adwokat Monika Sokołowska.

Sędzia Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Lublinie Jerzy Drwal przychylił się do wniosku.

– Sąd postanowił odroczyć rozprawę oraz przedstawić akta sprawy sędziemu sprawozdawcy po dniu 20 marca 2026 roku. Sąd uwzględnił wniosek pełnomocnika skarżących, mając na względzie istotny charakter problematyki prawnej niniejszej sprawy oraz nieodległy termin rozprawy przed Naczelnym Sądem Administracyjnym – poinformował sędzia.

Jolanta i Alicja liczą, że rozstrzygnięcie NSA uwzględni szerszy kontekst i pomoże w rozpatrzeniu ich sprawy.

– Bardzo się cieszymy, tak po ludzku, że sąd przychylił się do tej prośby, podkreślając wagę tej sprawy. To nie dotyczy tylko nas. Chodzi o całą społeczność i o to, jak będzie wyglądała linia orzecznicza w przyszłości. Bardzo chcemy, by systemowa dyskryminacja par LGBT w Polsce w końcu się skończyła – mówi Jolanta. – Czekamy od momentu zawarcia ślubu, czyli od 27 lipca 2023 roku, ale wiemy, że nie jesteśmy pierwsze – podkreśla. 

Sama transkrypcja aktu małżeństwa będzie przede wszystkim formalnym uznaniem faktu jego zawarcia. Dopiero posiadanie dokumentu umożliwi podejmowanie dalszych działań.

– Będziemy miały dokument, z którym pójdziemy do kolejnych urzędów i do szpitali, aby nasze prawa były respektowane, skoro nasze małżeństwo widnieje w tym samym rejestrze co wszystkie inne – podkreślają.

– Jesteśmy optymistkami. Nasi bliscy traktują nas jak żony od momentu ślubu. Najwyższy czas, by polskie prawo i osoby sprawujące władzę nadążyły za społeczeństwem. Nikt nic nie traci na tym, że będziemy mogły w świetle prawa nazywać się żonami – dodaje Alicja.

„Współlokator plus”

Pod koniec grudnia Rada Ministrów przyjęła projekt ustawy o statusie osoby najbliższej. To kompromis między Lewicą a Polskim Stronnictwem Ludowym, który wprowadza regulacje dotyczące związków partnerskich.

Zgodnie z projektem osoby pozostające w związkach nieformalnych będą mogły m.in. wspólnie rozliczać PIT, mieć dostęp do dokumentacji medycznej, korzystać ze wspólnego prawa do mieszkania czy dziedziczenia. Formalności mają być dopełniane u notariusza, a przepisy mają objąć pary niezależnie od płci.

Zdaniem Alicji i Jolanty zmiany te są niewystarczające. Kobiety żartobliwie określają projekt mianem „współlokator plus”.

– To bardzo ograniczone rozwiązanie i wciąż w pewnym sensie upokarzające. Rozwiąże kilka podstawowych kwestii, ale i tak będzie wymagało dalszej walki o realne prawa. Traktujemy je jako pierwszy krok, z nadzieją, że za nim pójdą kolejne – mówią.

Cała sprawa osób LGBT nabrała rozpędu 25 listopada, gdy Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej orzekł, że Polska ma obowiązek uznania małżeństwa zawartego w innym państwie członkowskim UE. Wyrok zapadł w sprawie dwóch Polaków, którzy zawarli związek małżeński w Niemczech. TSUE wskazał, że odmowa uznania takiego małżeństwa narusza swobodę przemieszczania się i pobytu oraz prawo do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego. Trybunał podkreślił, że choć państwa członkowskie nie muszą wprowadzać małżeństw jednopłciowych, mają obowiązek uznawać te zawarte za granicą, m.in. poprzez transkrypcję aktu małżeństwa. Zdaniem unijnych sędziów nie narusza to porządku publicznego ani tożsamości narodowej państw członkowskich. Gotowość do stosowania takiej praktyki zadeklarowały już m.in. władze Wrocławia. Lubelski Ratusz na ten moment zwraca uwagę, że brakuje odpowiedniego prawa, żeby w ogóle takie sprawy rozstrzygać. 

Co Alicja i Jolanta chciałyby powiedzieć politykom?

– Prawa człowieka to nie jest tort. Jeśli ktoś dostanie kawałek, innym go nie zabraknie. My nie chcemy nikomu nic zabierać. Chcemy, by państwo zauważyło naszą rodzinę. Upokarzające jest to, że państwo nie widzi, iż prowadzimy wspólne gospodarstwo domowe, a przelewy między żonami traktowane są jak darowizny. Państwo, które troszczy się o swoich obywateli, po prostu tak nie działa.

 

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama