Z początkiem roku granice gminy Chełm ponownie się powiększyły. Do samorządu wróciły dwa dawne obręby ewidencyjne – Koza Gotówka i Srebrzyszcze, o łącznej powierzchni około 75 hektarów. To zdecydowana większość terenów, które na początku 2023 roku zostały włączone do miasta Chełm w ramach głośnych i kontestowanych zmian administracyjnych.
Jak informował podczas sesji rady gminy wójt Wiesław Kociuba, odzyskane grunty obejmują m.in. obszary położone w sąsiedztwie drogi ekspresowej S12, tereny w pobliżu linii kolejowej Warszawa–Lublin–Chełm–Dorohusk, fragmenty cementowni oraz wyrobisko kopalniane firmy Cemex. Ich znaczenie ma nie tylko wymiar symboliczny, ale również gospodarczy i planistyczny.
Jednocześnie wójt przypomniał, że pierwotne plany miasta były znacznie bardziej rozległe. Pod koniec 2021 roku Chełm zamierzał przejąć nawet około 4250 hektarów, czyli blisko 20 procent powierzchni gminy. Ostatecznie, po protestach i negocjacjach, zawarto porozumienia, które miały ograniczyć skalę zmian oraz zabezpieczyć interes finansowy gminy.
Kluczowe znaczenie miało porozumienie finansowe. Zgodnie z nim miasto miało przekazywać gminie kwartalne wpłaty z tytułu dodatkowych wpływów podatkowych, uzyskanych dzięki przyłączonym terenom. – Miasto nigdy się z tego zobowiązania nie wywiązało – podkreślał wójt Kociuba, wskazując na realne straty w budżecie gminy oraz koszty poniesione na prace planistyczne realizowane w interesie miejskich inwestycji.
W efekcie gmina zdecydowała się na krok bez precedensu – za pośrednictwem warszawskiej kancelarii prawnej wystosowała przedsądowe wezwanie do zapłaty na kwotę ponad 3 995 000 zł. Po doliczeniu ustawowych odsetek roszczenia sięgają ponad 4,8 mln zł, co – według wyliczeń gminy – odpowiada utraconym wpływom podatkowym.
Miasto Chełm przedstawia jednak zupełnie inną wersję wydarzeń. W przesłanym do redakcji stanowisku Barbara Czuba z Kancelarii Prezydenta Miasta Chełm podkreśla, że odpowiedzialność za obecny stan rzeczy leży po stronie gminy.
– Zgodnie ze stanem faktycznym to Wójt Gminy Chełm wypowiedział porozumienie, składając wniosek o przywrócenie granic – przed końcem roku kalendarzowego – czytamy w odpowiedzi miasta.
Jak zaznacza magistrat, porozumienie nie zostało wdrożone przez obie rady, co w ocenie miasta uniemożliwiało jego skuteczną realizację. – Tylko w taki sposób można było określić wspólny dla obu samorządów cel – co miasto zresztą zadeklarowało – dodaje Barbara Czuba.
Co więcej, Chełm zapowiada własne działania prawne.
– Miasto Chełm kończy przygotowywać swoje pozwy względem Gminy Chełm, m.in. za wydatki ponoszone z tytułu dopłat do kształcenia uczniów zamieszkałych na terenie gminy wiejskiej Chełm. Roszczenia finansowe miasta przewyższają kwotę wnioskowaną przez gminę – informuje Kancelaria Prezydenta.
W stanowisku nie brakuje również ostrych słów pod adresem władz gminy. Miasto zapowiada wprowadzenie regulacji, które mają premiować mieszkańców Chełma, wskazując jednocześnie, że ich skutki odczują mieszkańcy gminy.
– Jest to wynik agresywnej polityki Wójta Gminy – ocenia miasto.
Otrzymanie przedsądowego wezwania do zapłaty magistrat deklaruje traktować „z dystansem”.
– Sukcesu w dochodzeniu roszczeń przez Gminę Chełm nie spowoduje zatrudnienie warszawskiej kancelarii – podkreśla Barbara Czuba, zapowiadając jednocześnie gotowość do przedstawienia pełnej dokumentacji przed sądem.
Choć obie strony deklarują nadzieję na „realną współpracę”, coraz więcej wskazuje na to, że spór między miastem a gminą Chełm rozstrzygnie się na sali sądowej. Dla mieszkańców oznacza to jedno – konflikt, który zaczął się od granic na mapie a dziś dotyczy milionów złotych i przyszłych relacji między dwoma sąsiadującymi samorządami.

















Komentarze