Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama STUDNIÓWKA 2026 - zobacz galerię zdjęć!
Reklama
Nasz cykl: Dziewczyny z Kaliny, chłopaki z Krochmalnej. Dziś wspomnienia z ul. Lubartowskiej 30

W tygodniu biegaliśmy po dachach, w niedzielę służyliśmy do mszy

Urodziłem i wychowałem się przy ulicy Lubartowskiej 30 w Lublinie. W mojej opinii Lubartowska to jedna z najtrudniejszych, ale i najciekawszych ulic Lublina – opowiada pan Sebastian.
Nasz cykl: Dziewczyny z Kaliny, chłopaki z Krochmalnej. Dziś prezentujemy wspomnienia pana Sebastiana z młodości spędzonej przy ul. Lubartowskiej
Ulica Lubartowska w Lublinie

Autor: Archiwum - JS

Do przedszkola byłem odprowadzany na ulicę Sierocą. Tam również mieściła się Szkoła Podstawowa nr 25 im. Bolesława Prusa. Pomiędzy ulicą Sierocą a Lubartowską, było przejście prowadzące do Lubelskich Fabryk Wag, fabryki czekolady ,,Solidarność'' (red.: Spółdzielnia Pracy Przemysłu Spożywczego „Solidarność”) oraz drukarni Kuriera Lubelskiego – wspomina pan Sebastian. 

CZEKOLADKI I KARBID

Po lekcjach chodziliśmy z kolegami do fabryki „Solidarności” popatrzeć jak produkują cukierki. Obserwowaliśmy, czy jest szansa zwinąć bryłę czekolady, która ważyła kilo lub więcej... Tej czekolady mieliśmy tyle, że nie dało się przejeść. Do Lubelskich Fabryk Wag chodziliśmy po karbid, a potem na podwórku z niego strzelaliśmy. A do drukarni Kuriera Lubelskiego wpadaliśmy po kilka gazet, które potem sprzedawaliśmy na targu. 

Podwórko na ulicy Lubartowskiej było gliniane, a w drugiej części Lubartowskiej 30 był parking. Była tam też stara kamienica, po której dziś zostały tylko podpory. W latach 90. XX wieku w naszej kamienicy mieściła się wulkanizacja, zakład druciarski, zakład fotograficzny. W bramie był skład elektryczny i magazyn owoców. A odlewnik jest po dziś, chociaż „trzydziestka” nie jest już taka sama jak kiedyś. Nawet nie wiem, czy ktoś chodzi tam do kościoła.

„KAMIENIÓWKA”

Do 1991 roku mieszkaliśmy na poddaszu w dwóch pokojach z kuchnią węglową. Potem przeprowadziliśmy się niżej do kamienicy, tam też były dwa pokoje, kuchnia, łazienka. Był gaz i piec węglowy.

Na naszym podwórku mieszkało wiele dzieci, ale nie mieliśmy placów zabaw, huśtawek – żadnego miejsca do normalnej zabawy. W piłkę graliśmy na parkingu. Poza tym bawiliśmy się w ganianego, w chowanego, graliśmy w kapsle, w rzucane – wtedy jeszcze były stałe aluminiowe złotówki.

Ale najlepszą zabawę mieliśmy biegając po dachach kamienic. Co sąsiedzi z nami mieli, żeby nas z tych dachów przegonić! Co się nakrzyczeli i nadenerwowali! Ale zabawa była doskonała. A drugą „zakazaną” zabawą było otwieranie samochodów patyczkami od lodów. Tacy byliśmy pomysłowi. 

W latach 90. XX wieku ulica Lubartowska była rozkopana, co dawało nam pole do kolejnych, świetnych zabaw. Ganialiśmy się po wykopach, a wtedy zaczynała się zadyma, kto ma większe prawo do którego wykopu. Kończyło się to „kamieniówą”. Do domu wracaliśmy poobijani, z rozbitymi głowami, ale szczęśliwi. Czasem ktoś przylatywał do rodziców na skargę, że szyby powybijane.

NA PODZAMCZE NIE CHODZILIŚMY

W naszej kamienicy mieszkali fajni, normalni ludzie. Wychodzili na dwór, żeby pograć w badmintona na parkingu. Na podwórku było nas z piętnastu rówieśników. Każdy miał inny charakter, inne zainteresowania, ale dogadywaliśmy się. Było nas trzech chłopaków ministrantów w kościele na ulicy Jana Bożego: ja, Piotrek i Adam. 

Takie było dzieciństwo większości dzieci na ul. Lubartowskiej. Jedni siedzieli w domu, bo im nie pozwalano wychodzić na ulicę, drudzy mieli dobrą zabawę na ulicę. My z „trzydziestki” siedzieliśmy w domu tylko wtedy, kiedy trzeba było odrobić lekcje. Reszta czasu na dworze, cała ulica należała do nas. W zimie chodziliśmy na sanki na Probostwo. Była tam duża górka, z której fajnie się zjeżdżało. Podobna była na Podzamczu, ale tam nie chodziliśmy. Wiadomo – tamtejsza młodzież nie wszystkich akceptowała. 

Dziewczyny z Kaliny, chłopaki z Krochmalnej. Czekam na opowieści o Waszych ulicach: [email protected]

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama