Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama STUDNIÓWKA 2026 - zobacz galerię zdjęć!
Reklama
FELIETON

Po pierwsze godność człowieka

Jest piekielnie ślisko, SOR-Y szpitali w Lublinie pękają w szwach. Jestem na jednym z nich. Widzę, jak karetki podjeżdżają jedna po drugiej, ratownicy medyczni i obsługa triażu uwijają się jak w ukropie, w kolejce czekają kolejni pacjenci. Jest trochę nerwowo, ale ta maszyna działa sprawnie i skutecznie, każdy wie, co ma robić. Jestem pod wrażeniem. Do czasu.
Po pierwsze godność człowieka

Autor: DW/archiwum

Na sali obserwacyjnej leży ośmiu pacjentów, to głównie starsi ludzie. Dwoje siedzi na wózkach, brakuje łóżek. Za długim stołem dla szpitalnego personelu – od pięciu do ośmiu osób, to się ciągle zmienia. Nie wiadomo kim są – lekarzami, pielęgniarzami, ratownikami medycznymi? Nie mają identyfikatorów, a ubrani są różnie – niektórzy w dresy. To młodzi ludzie, widać i słychać, że dobrze im się razem pracuje, że lubią swoje towarzystwo. Od czasu do czasu ktoś do nich podchodzi, pyta o stan któregoś z pacjentów. Są zdziwieni, są wkurzeni. Chyba widać, że są zajęci swoją robotą. 

Do pacjenta, po osiemdziesiątce, z temperaturą 40 stopni, który nie jest w stanie chodzić, podjeżdża z wózkiem pielęgniarka. – Wsiadać – zarządza krótko – jedziemy na tomograf. Z pacjentem jest jego córka, pomaga mu przenieść się na wózek. Problem w tym, że wózek jest uszkodzony, nie ma uchwytów na stopy, a nogi pacjenta są opuchnięte i bezwładne, opadają na posadzkę. 

– Nie mam innego, taki tylko mam. Podnieść nogi i trzymać w górze! – komenderuje pielęgniarka z pretensją w głosie. 

I rusza z impetem. Silna, szybka, zdecydowana. 

Nogi starego człowieka podwijają się pod wózek, ciągną się bezwładnie, zahaczają o kółka. Córka podbiega, wyciąga nogi spod wózka, podnosi je do góry, trzyma za spodnie i mówi, że będzie je tak trzymać, że tak dojadą, tylko żeby jechać wolniej. 

– A może jeszcze helikopter do Warszawy zamówić?! – wykrzykuje pielęgniarka. 

Krzyczy tak głośno, żeby wszyscy – na sali, na korytarzu, na triażu, a może jeszcze dalej – usłyszeli. Żeby usłyszeli jej sarkazm, jej ironię, jej pogardę, jej wyższość. Jej chwilową władzę nad starym człowiekiem. 

I udaje jej się.

Rozmowy za stołem milkną, młody personel – tuż obok, na wyciągnięcie ręki – patrzy, jak córka pacjenta błaga pielęgniarkę, by ta pozwoliła jej trzymać w górze nogi ojca, jak do oczu starego człowieka napływają łzy, jak córka go uspokaja, ale głos jej się łamie. Patrzą, jak wózek rusza z impetem, a córka biegnie za nim próbując uchwycić nogawki spodni ojca i uwolnić jego bezwładne nogi spod wózka. Wszyscy patrzą. Nikt nie reaguje. Cisza. 

To scena na którą nie da się patrzeć. Pełna bezmyślnego okrucieństwa i równocześnie bezsilnej rozpaczy. Tak żałosna, że aż zawstydzająca. 

To scena nie z tej epoki. Nie z czasów robotów da Vinci i sztucznej inteligencji. Nie z czasów, gdy słowa empatia i etyka robią zawrotną karierę. A jednak. Właśnie w takich czasach pacjent traci swoją tożsamość, swoją podmiotowość, prawo do godności osobistej, prawo do szacunku. To są elementarne prawa, które budują nasze człowieczeństwo, które czynią nas ludźmi. To szczególnie ważne, a może najważniejsze, gdy jesteśmy chorzy, bezsilni, bezbronni, zdani na innych. Gdy jesteśmy starzy, niedołężni, słabi. Gdy potrzebujemy pomocy. 

W tym samym szpitalu widziałam jeszcze wiele różnych scen. Spotkałam wspaniałych lekarzy, pielęgniarzy, ratowników medycznych. Ale to ta scena zostanie ze mną zna zawsze. Jak ostrzeżenie, jak syrena alarmowa, jak wyrzut sumienia. 

Zapamiętajmy, zapamiętajcie: Po pierwsze godność człowieka.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama