Dobra w wykonaniu gospodyń była tylko pierwsza kwarta. Później mecz przypominał trening, na którym trener chce ukarać swoje podopieczne za złe zachowanie i każe im przez wiele minut ćwiczyć obronę na całym boisku. Różnica jest tylko taka, że szkoleniowiec BLMA Valerie Demory ukarał nie swój zespół, a drużynę z Lublina. Zaordynowana przez niego obrona na całym boisku odebrała gospodyniom wszystkie atuty. Podopieczne Karola Kowalewskiego okrutnie męczyły się z przeprowadzeniem piłki przez połowę boiska. Często kończyło się to stratą lub błędem 8 sekund. Łącznie lubelski zespół w tym meczu zgubił aż 23 piłki. Nawet jeżeli już udało się przeprowadzić piłkę na połowę rywala, to tam brakowało sił oraz czasu na rozegranie sensownej akcji. W efekcie zawodniczki LOTTO AZS UMCS oddawały rzuty z dziwnych dla siebie pozycji. To oczywiście przełożyło się na skuteczność, nie mówiąc już o celności rzutów za 3 punkty. Te drogę do kosza znalazły tylko w dwóch przypadkach. Brakowało także kogoś kto pokierowałby tym zespołem na boisku. Fatalnie w tej roli wypadła Brooque Williams, a słabo spisała się także Robbi Ryan. W obliczu tych wszystkich problemów przegrana 43:67 jest i tak najniższym wymiarem kary.
W lubelskim zespole wyróżniły się podkoszowe – Kamila Borkowska i Dragana Stanković. Obie zdobyły po 6 pkt, co tego dnia było dla lublinianek dobrym wynikiem. U przeciwniczek wyróżniła się Garance Rabot, która zdobyła 15 pkt i zebrała 15 piłek.
LOTTO AZS UMCS Lublin – BLMA 43:67 (13:14, 6:21, 8:13, 16:19)
LOTTO: Ryan 8, Wnorowska 8 (2x3) Stanković 6, Gattling 6, Williams 4 oraz Borkowska 6, Ullman 3, Wojtala 2.
BLMA: Rabot 15 (1x3), Pospisilova 7, Lambert 5, Angloma 4, Diallo 2 oraz Hoppie 15 (4x3), Breen 10 (2x3), Salgues 6 (2x3), Cisse 3.
Sędziowali: Obertova (Słowacja), Sanchez (Hiszpania), Bejat (Norwegia). Widzów: 836. Mecz rewanżowy odbędzie się 12 lutego we Francji.


















Komentarze