Co się dzieje w MNKD? Od czasu wyodrębnienia z jej struktur i usamodzielnienia oddziału z zamkiem w Janowcu, coraz częściej słychać negatywne sygnały płynące ze strony części pracowników kazimierskiego muzeum. Elementem zapalnym stała się reorganizacja bazująca na nowym regulaminie zaproponowanym przez p.o. dyrektora, Sławomira Bąka. W ocenie związkowców zmiany ułatwiają zwolnienia pracowników, a część mieszkańców miasta obawia się postępującej degredacji muzeum w każdym wymiarze.
W czwartek, 19 lutego, do Kazimierza Dolnego przyjechał wiceminister kultury, Maciej Wróbel, który spotkał się z pracownikami MNDK i kazimierskimi samorządowcami.
- Jesteśmy informowani o niezrozumiałej reorganizacji instytucji, zmianach kadrowych, niejasnych planach dyrektora na temat przyszłości muzeum. Istnieje - zdaniem pracowników, ale także lokalnej społeczności - obawa, że to postępująca likwidacja i degradacja tego muzeum – mówił Wróbel, cytowany przez PAP.
Przedstawiciel rządu zapowiedział również „gruntowną kontrolę” w muzeum.
- Po przeprowadzeniu tej kontroli minister kultury może podjąć kolejne działania. Najbardziej atomową opcją jest oczywiście doprowadzenie do likwidacji tego muzeum i utworzenie w jego miejsce, po zabezpieczeniu zbiorów, nowej placówki - stwierdził wiceminister.
Przypominamy, że Muzeum Nadwiślańskie jest jedną z wojewódzkich instytucji kultury, za którą kadrowo, organizacyjnie i finansowo odpowiada marszałek Jarosław Stawiarski (PiS). Tymczasem wizytujący w Kazimierzu, na zaproszenie związkowców Maciej Wróbel to jednocześnie polityk Koalicji Obywatelskiej. Wróbel w trakcie konferencji wbił szpilkę w stronę urzędników marszałka, którzy to jego zdaniem na pytania o muzeum w ramach nadzoru, udzielają "dość oględnych i ogólnych odpowiedzi". Krytycznie ocenił również kompetencje i dobrą wolę polityków konkurencyjnego ugrupowania.
- Jeżeli politycy PiS-u czegoś nie rozumieją, to to niszczą. Nie pozwolimy, by muzeum w Kazimierzu Dolnym zostało zniszczone - zapowiedział Wróbel.
PAP cytuje również przewodniczącego muzealniczej "Solidarności", Marcina Wawerskiego, który przyznaje, że obecna reorganizacja MNKD stwarza "obawy o miejsca pracy". Jak wyjaśnił, likwidowane są m.in. stanowiska kierowników oddziałów, edukatorów muzealnych oraz pracowników biblioteki oraz historycznego archiwum. - Te zmiany powodują, że muzeum cofa się w swojej działalności. Zaburzony jest proces realizacji zadań statutowych - tłumaczy.
Według jego wyliczeń z regulaminu wykreślono łącznie 21 stanowisk spośród których jak dotąd pracę straciła jedna osoba, a druga miała otrzymać zapowiedź rozwiązania umowy.
Co na to wszystko dyrekcja MNKD? Ta w spotkaniu z wiceministrem nie uczestniczyła, prawdopodobnie nie została na nie zaproszona. - Jesteśmy gotowi na kontrolę - zapowiedziała z-ca dyrektora, Agnieszka Drozd-Bownik. Jej zdaniem regulamin, który tak oburzył pracowników, ma na celu jedynie "usprawnienie funkcjonowania MNKD". Zaprzeczyła jednocześnie, że z powodu zmian organizacyjnych ktokolwiek z pracowników został zwolniony. Nikt jej zdaniem nie otrzymał również z tego powodu wypowiedzenia. Jak dodała, pracownicy otrzymali za to porozumienia zmieniające zakres obowiązków. Część załogi już je podpisała, inni czekają.
Urząd Marszałkowski, jak donosi PAP, nie udzielił agencji żadnego komentarza w tej sprawie.














Komentarze