Bąkiewicz przyjeżdża do Zamościa na rozprawy w wydziale karnym Sądu Rejonowego. Zarzuca mu się wykroczenie prowadzenia bezprawnej agitacji w budynku zamojskiego ratusza, konkretnie w Sali Consulatus, w której mówił, że „polityka migracyjna będzie szła do góry od Donalda Tuska i, nie daj Boże, Rafała Trzaskowskiego, który zostanie prezydentem i będzie wszystko klepał. Nasze życie odmieni się na zawsze”. Kontrowersyjny aktywista twierdzi, że jest to akt „represji” kierowany przeciwko niemu przez rząd Tuska, który otwarcie nazywa „Targowicą”.
- Ciągają mnie po całej Polsce. Tusk, Żurek, Kierwiński robią wszystko, żeby zamknąć usta Ruchowi Obrony Granic. I żeby wysłać jasny sygnał, że mamy być przestępcami. Że inni mają się nie wychylać, bo tego typu narzędzia presji i represji zostaną zastosowane. Ale my, słuchajcie, się nie poddajemy, mentalnych folksdojczów, którzy chcą sprzedawać Polskę, którzy chcą sprzedawać polskie interesy, którzy chcą oddawać polską suwerenność kawałek po kawałku zatrzymamy. Wygramy z nimi tę wojnę. Bo Polskę mamy głęboko w sercu. Nie boimy się. Twardo walczymy. Nie zastraszycie ani mnie, ani nikogo z ROG - mówił Bąkiewicz po rozprawie, na której zeznawali tutejsi radni Agnieszka Klimczuk z KO, Marek Walewander i Szczepan Kitka z PiS.
„Tygodnik Zamojski” relacjonuje, że 49-latek udzielił też wywiadu zaprzyjaźnionej telewizji wPolsce24, w której mówił, że „przypomina Żyda za okupacji”, bo też „jest pozbawiany wszelkich praw i godności”.
Następnie Robert Bąkiewicz przemieścił się do ratusza. Tam odbywała się konferencja „Wolność jest zawsze wolnością dla myślących inaczej”, dotycząca postaci Róży Luksemburg. Otwierał ją Achim Kessler, dyrektor polskiego przedstawicielstwa niemieckiej Fundacji im. Róży Luksemburg. Występowała Weronika Kostyrko, autorka biografii myślicielki politycznej z przełomu XIX i XX wieku. Obecny był też Miguel Berger, ambsador Niemiec.
Bąkiewicz wdawał się w dyskusje z Kostyrko, Bergerem i zwykłymi ludźmi.
- Chciałbym zapytać, kiedy Republika Federalna Niemiec rozpocznie wypłacanie reperacji Polsce? Kiedy oddacie zrabowane dzieła sztuki, które znajdują się na terytorium Niemiec? - pytał na przykład ambasadora Niemiec.
- Pracujemy nad tym. Oddamy wszystko, co znajduje się w niemieckich publicznych bibliotekach, w muzeach czy gdziekolwiek indziej - mówił Berger.
- Minęło osiemdziesiąt lat od zakończenia II wojny światowej. Dosyć wolno Niemcy działają. Czujemy się przez nich upokarzani. Niech zdaje sobie sprawę, że Polacy odzyskają te pieniądze, te środki i ten cały majątek, który został zrabowany przez Niemców - nie dawał za wygraną Bąkiewicz.
- To jest proces i będziemy nad nim pracować. Musi pan to przyjąć do wiadomości. Chyba że chce pan robić propagandę? - powtarzał Niemiec.
- Nie damy się poniżać Niemcom. Również panu ambasadorowi. Musi pan zdać sobie sprawę, jakie są nastroje w Polsce - pogroził prawicowy polityk.
W końcu w ratuszu interweniowali strażnicy miejscy i policjanci. Bąkiewicz jednak dopiął swego, bo w Zamościu ostatecznie, nawet - jak planowano - na sztalugach w Sali Consulatus, nie upamiętniono Róży Luksemburg.














Komentarze