W klubie chyba jednak jeszcze do końca nie zrezygnowano z marzeń o przedłużeniu sezon o fazę play-off. W okresie przerwy na rozgrywki Pucharu Polski oraz mecze reprezentacji postanowiono skorzystać z okazji i zatrudnić Courtney Ramey’a. 26-latek w poprzednim sezonie był jednym z architektów wicemistrzostwa Polski. Później jednak skorzystał z oferty AMW Arka Gdynia. Nad Morzem Bałtyckim radził sobie jednak już znacznie gorzej, o czym świadczą statystyki. Nie są one znacząco gorsze, ale Amerykanin w tym sezonie zdobywa średnio o prawie 3 pkt mniej niż w poprzednich rozgrywkach. – Skorzystaliśmy z okazji. Wiedzieliśmy, że jest wolnym zawodnikiem, znamy go dobrze, grał u nas w zeszłym sezonie i wiemy, co potrafi dać drużynie. Tak naprawdę jego sytuację monitorowaliśmy już wcześniej. Nie jest tajemnicą, że chcieliśmy, żeby został w lecie. Nie byliśmy jednak w stanie dopiąć warunków finansowych, które satysfakcjonowałyby obie strony. Wiemy jednak, że chce grać jako rozgrywający, potrafi podać, kibice pamiętają, jak grał w zeszłym sezonie. Mamy nadzieję, że teraz, w drugiej części sezonu też pokaże się z dobrej strony – wyjaśnia Wojciech Kamiński, szkoleniowiec ekipy z Lublina.
Mecz z Tasomiksem Rosiek Stal Ostrów Wielkopolski jest więc ostatnią szansą dla PGE Start Lublin na przedłużenie szans na awans do fazy play-in. Zespół Andrzeja Urbana to mocna ekipa, a o jej sile stanowią obcokrajowcy. Liderem jest Quanterrius Jackson, ale bardzo ważnym graczem jest także Mareks Mejeris. Łotysz niedawno rywalizował w barwach swojej reprezentacji z kadrą Polski w ramach eliminacji mistrzostw świata. Łotysze dwa razy przegrali z Biało-Czerwonymi, a Mejeris odegrał w tych spotkaniach marginalną rolę.
Niedzielny mecz w Ostrowie Wielkopolskim rozpocznie się o godz. 17.30. Bezpośrednia transmisja będzie obecna na sportowych antenach Polsatu.














Komentarze