Pięć ostatnich meczów i aż 13 punktów. W sumie na wiosnę 16 „oczek” w ośmiu występach. Trudno narzekać na wyniki klubu z Lublina w 2026 roku.
Trzeba jednak przyznać, że piątkowe zawody nie należały do najładniejszych. Sam Mateusz Stolarski zgodził się po końcowym gwizdku, że to był bardzo podobny mecz do tego z Górnikiem. Nienajlepsza murawa w Lublinie znowu mocno przeszkadzała obu ekipom. Nie brakowało walki, ale brakowało udanych akcji i strzałów. Było za to mnóstwo fauli, strat czy stałych fragmentów gry. Niewykluczone, że na Motor Lublin Arenie padł rekord pod względem autów, bo drużyny wykonywały ich co nie miara.
A szanse na gole? Za wielu ich nie było. W dziewiątej minucie właśnie po wyrzucie piłki z autu tuż pod bramką „Miedziowych” znalazł się Fabio Ronaldo. Portugalczyk uderzył lekko, a na dodatek trafił w leżącego... Ivo Rodriguesa.
W 21 minucie wydawało się, że Jesus Diaz wyjdzie sam na sam z Ivanem Brkiciem. Wydawało, bo dostał świetnie podanie górą od Marcela Reguły, a do tego dobrze zabrał się z piłką. Świetną interwencją popisał się jednak Herve Matthys, który nie tylko wyłuskał piłkę rywalowi, ale dodatkowo był faulowany, więc całkowicie zażegnał niebezpieczeństwo pod swoją bramką.
180 sekund później goście mieli swoją najlepszą sytuację w całym meczu. Brkić tym razem zaliczył fatalne podanie. Wyszedł przed szesnastkę, żeby wybić futbolówkę, ale zagrał prosto pod nogi Adama Radwańskiego. Ten nie uderzał do „pustaka”, tylko zdecydował się dogrywać do Reguły, który spróbował posłać piłkę do siatki lobem. Zrobił to jednak za lekko i za nisko. I w zasadzie to by było na tyle, jeżeli chodzi o pierwszą połowę.
Druga? Zaczęła się dokładnie tak samo, jak pierwsza, czyli od serii autów. W 52 minucie kibice doczekali się gola. A skoro w takim meczu bramka padła, to musiała paść po błędzie i oczywiście, że po aucie. Daleki wyrzut na połowę Zagłębia, a tam zawalił Igor Orlikowski, któremu piłkę odebrał Karol Czubak. „Czubi” nie kończył sam akcji, tylko odegrał w polu karnym do Jacquesa Ndiaye, który świetnym strzałem tuż przy słupku trafił na 1:0. Przy okazji Senegalczyk zdobył piątego gola w tym roku i siódmego w sezonie.
Kolejne fragmenty? Przyjezdni bili głową w mur. Ich jedynym pomysłem były wrzutki w pole karne. Serwis był jednak tego dnia mizerny, bo wiele dośrodkowań padło łupem bramkarza Motoru. W 70 minucie gospodarze oddali trzy strzały w jednej akcji. Czubak próbował dwukrotnie, a raz Ndiaye. Wszystkie uderzenia blokowali jednak rywale.
Kilka razy w szesnastce ekipy z Lublina robiło się gorąco, Levente Szabo parę razy wygrał nawet pojedynki powietrzne jednak niewiele z tego wynikało. Jedyną, jakąś tam okazję miał Damian Michalski. Po centrze z prawego skrzydła strącił piłkę głową, ale obok bramki i zostało 1:0.
Piłkarze trenera Stolarskiego mogą teraz żałować, że kolejny raz na boisko wybiegną dopiero 6 kwietnia w Radomiu. W najbliższym czasie PKO BP Ekstraklasa nie będzie grała ze względu na przerwę reprezentacyjną.
Motor Lublin – Zagłębie Lubin 1:0 (0:0)
Bramka: Ndiaye (52).
Motor: Brkić – Wójcik, Bartos, Matthys, Luberecki (76 Ede) , Samper (68 Łabojko), Wolski, Rodrigues, Ndiaye (86 Santos), Czubak, Ronaldo (68 van Hoeven).
Zagłębie: Burić – Corluka, Orlikowski, Michalski, Lucić, Kocaba (76 Mlinarić), Kowalczyk (62 Sypek), Dąbrowski, Radwański (62 Kolan), Diaz (62 Szabo), Reguła. (76 Kossidis)
Sędziował: Damian Kos (Gdańsk).
Widzów: 11.505.














Komentarze