Początek spotkania był obiecujący. Najpierw swoją okazję mieli goście, a w zasadzie dwie w jednej akcji. Carlos Souza najpierw został zablokowany, ale zebrał piłkę i w drugiej próbie trafił w Antona Alfimova.
Za chwilę gra przeniosła się na drugą stronę boiska. Dmytro Polishchuk podał do Michała Wachowicza, a ten uderzył po długim rogu centymetry obok słupka. Obie akcje miały miejsce w czwartej minucie zawodów. Niestety, w kolejnych fragmentach tak ciekawie już nie było.
Kibice podnieśli się ze swoich krzesełek dopiero w 34 minucie. Damian Chmura zdobyłby wtedy kapitalną bramkę. Obrońca popędził lewym skrzydłem, a kiedy wszyscy spodziewali się dośrodkowania, z bramkarzem Patrykiem Rojkiem na czele, to gracz gospodarzy spróbował zaskoczyć golkipera. I niewiele zabrakło, żeby mu się udało. Ostatecznie piłka wylądowała na górnej siatce.
180 sekund później gospodarze otworzyli wynik. Wachowicz posłał świetne podanie na głowę do Patryka Czułowskiego, a ten trafił na 1:0. W 41 minucie powinni pójść za ciosem. Po dwójkowej akcji Wachowicza z Patrykiem Doroszem, ten pierwszy nie zdołał z bliska pokonać Rojka.
W doliczonym czasie gry gol padł, ale dla gości. Po centrze z rzutu rożnego ręką we własnej szesnastce zagrał Kamil Woźniak, a z „wapna” nie pomylił się Jurij Perin.
Druga połowa kapitalnie rozpoczęła się dla drużyny trenera Zająca. Minęła niecała minuta, a już Polishchuk bardzo dobrze wrzucił z prawego skrzydła, a zamykający akcję Wachowicz jeszcze lepszym strzałem głową ponownie wyprowadził gospodarzy na prowadzenie.
W kolejnych fragmentach spotkania swoje okazje mieli także piłkarze Ireneusza Zarczuka. W 67 minucie dwa razy Perin, ale w obu przypadkach jego próby blokował Chmura. Sytuacja przyjezdnych skomplikowała się w 73 minucie, kiedy z boiska, po dwóch żółtych kartkach wyleciał Brillant.
Ostatnie słowo należało do miejscowych. Kacper Kiszka nieprzepisowo zatrzymał w swoim polu karnym Kamila Bisa, a jedenastkę pewnie wykorzystał Dorosz. Dzięki temu Łada pokonała rywali 3:1.
Łada 1945 Biłgoraj – Janowianka Janów Lubelski 3:1 (1:1)
Bramki: Czułowski (37), Wachowicz (46), Dorosz (90+1) – Perin (45+2-z karnego).
Łada: Alfimov – Goncharevich, Chmura, Kryvolapov, Woźniak, Nowak (82 Szmit), Wachowicz (77 Bis), Czułowski (90+3 Kościelski), Pęcak (56 Yanchuk), Polishchuk (77 Proć), Dorosz (90+3 Blicharz).
Janowianka: Rojek – Bodziuch (81 Małek), Stępniowski, Koźlik, Sypeń, Zięba (53 Piskorski), Marotto (71 Kiszka), Brillant, Souza (59 Mistrzyk), Birut, Perin (68 Dacko).
Czerwona kartka: Brillant (Janowianka, 73 min, za drugą żółtą).
Bartłomiej Koneczny z dubletem, Lublinianka lepsza od Orląt
Po nieudanej inauguracji drugie zwycięstwo z rzędu odniosła Lublinianka. Drużyna Daniela Koczona tym razem pokonała na Wieniawie Orlęta Spomlek Radzyń Podlaski 3:1. Do przerwy było 1:0 dla gospodarzy, chociaż więcej z gry mieli przyjezdni.
Tuż po drugim kwadransie Jakub Sobstyl dośrodkował z rzutu rożnego w pole karne rywali, za chwilę piłka do niego wróciła. Druga próba była lepsza. Zagranie na bliższy słupek wykorzystał Piotr Pacek, który uprzedził bramkarza i dał miejscowym prowadzenie.
Druga połowa? W 73 minucie nieporozumienie pomiędzy obrońcami Lublinianki zakończyło się zagraniem ręką i rzutem karnym. Z jedenastu metrów nie pomylił się Marcel Obroślak. Efekt? Na Wieniawie zanosiło się na podział punktów.
W końcówce błysnął jednak Bartłomiej Koneczny, który przesądził o wygranej drużyny trenera Koczona. W 80 minucie zdobył gola po typowej dla siebie akcji. „Kony” wykorzystał swój największy atut, czyli szybkość. Przebiegł chyba dobre 50 metrów, na koniec „złamał” akcję do środka i uderzeniem po długim rogu wyprowadził klub z Lublina na prowadzenie. W doliczonym czasie gry Koneczny przeprowadził kolejną, świetną akcję, a tym razem zaskoczył bramkarza strzałem w krótki róg.
– W pierwszej połowie bardziej dominował Radzyń. To był jednak taki szarpany mecz z obu stron, w którym zbyt wielu okazji na gole nie było, ale to my prowadziliśmy. Po przerwie niewiele się zmieniło. Sami sprokurowaliśmy karnego i rywale zdołali doprowadzić do remisu. W końcówce niezawodny Bartek Koneczny zrobił swoją robotę. Skorzystał ze swoich atutów, zdobył dwa gole i zapewnił nam trzy punkty. Nie było jednak łatwo, bo przy wyniku 2:1 porządnie kotłowało się pod naszą bramką. Może nie po ataku pozycyjnym, a bardziej po wrzutkach w pole karne. Zamiast wyrównania, to my strzeliliśmy na 3:1 – mówi Daniel Koczon.
Po porażce z Tomasovią na inaugurację jego podopieczni błyskawicznie się podnieśli. Najpierw wygrali na trudnym terenie w Janowie Lubelskim 3:1, a teraz powtórzyli ten wynik, przy okazji spotkania z kolejnym zespołem z czołówki.
– To dla nas cenna wygrana, druga z rzędu. Szkoda tej inauguracji, bo byłoby jeszcze lepiej, ale nie narzekamy. Mimo wąskiej kadry wygraliśmy dwa trudne spotkania. Teraz najważniejsze, żeby jak najszybciej dobić do tej granicy 40 punktów. Wtedy nie będziemy musieli już oglądać się na innych. Jak utrzymanie będzie pewne, to zaczniemy pracować nad zmianą struktury naszej gry. Teraz jesteśmy bardziej w defensywie, a chcemy spróbować zdominować rywali – dodaje popularny „Koczi”.
RESZTA WYNIKÓW MACRON IV LIGI
Lublinianka Lublin – Orlęta Spomlek Radzyń Podlaski 3:1 (Pacek 31, Koneczny 80, 90+2 – Obroślak 73-z karnego)
Hetman Zamość – Huragan Międzyrzec Podlaski 7:0 (Eze 16, Ceci 42, Zieliński 45+1, Skiba 51, Sikora 55, Gierała 64, Kosior 89)
Granit Bychawa – Start Krasnystaw 0:5 (Strug 4, 28, Leszczyński 26, Sałamacha 53, Florek 60)
Tur Milejów – Motor II Lublin 2:1 (Kostiuk 36, Pryliński 88 – Kraska 42)
Tanew Majdan Stary – MKS Ruch Ryki 2:0 (Kubik 76, Mucha 78)
Lewart Lubartów – Tomasovia Tomaszów Lubelski 5:0 (Kompanicki 14, 24, Bednarczyk 25, Kalita 58, Żelisko 89)
Bug Hanna – Orlęta Łuków 3:1 (Borcon 15, Rodriguez 62-z karnego, Świeca 90 – Jaworski 51)















Komentarze