Na jesieni piłkarze trenera Ireneusza Zarczuka przegrali cztery mecze. Na wiosnę wystarczyło pięć kolejek, żeby wyrównali ten wynik. W tym roku do swojego konta dopisali ledwie „oczko”. A skoro do Janowa Lubelskiego w sobotę przyjechał Tur Milejów, czyli jedna z trzech perfekcyjnych ekip na wiosnę, to zanosiło się na przedłużenie kiepskiej passy gospodarzy.
Janowianka miała jednak zupełnie inne plany. Zaczęło się kiepsko, bo w 36 minucie na 0:1 trafił Krystian Kobus. Mimo takiego obrotu sprawy miejscowi się nie załamali. Co więcej, jeszcze w pierwszej połowie odwrócili wynik. Najpierw wyrównał Michał Mistrzyk, a za chwilę po akcji „Mistrza” na 2:1 strzelił Brillant.
Gospodarze złapali wiatr w żagle, a nie przeszkodziło im nawet 15 minut przerwy. Od razu po wznowieniu gry na 3:1 podwyższył Filip Małek, a w 56 minucie ten sam gracz odebrał rywalom resztkę nadziei zdobywając czwartego gola. Kolejne fragmenty? Tur przyjął jeszcze dwie bramki, a na listę strzelców wpisali się: Kacper Piechniak i Kacper Piskorski. Dzięki temu w Janowie mogli się cieszyć z przełamania kiepskiej passy.
Jak to się stało, że zespół bez formy ograł przeciwnika, który w pięciu poprzednich meczach zgarnął komplet 15 punktów?
– W końcu zagraliśmy skutecznie jako drużyna. A do tego dobrze w defensywie. Nie ma też co ukrywać, że szczęście nam dopisało. Tur miał swoje sytuacje, zwłaszcza na początku i mógł prowadzić wyżej. Kluczem było chyba nasze nastawienie. Nawet po golu na 0:1 nie straciliśmy wiary w końcowy sukces. W poprzednich meczach mieliśmy sytuacje, ale nie byliśmy w stanie ich wykorzystać, dlatego nasza skuteczność też zrobiła różnicę – ocenia Ireneusz Zarczuk.
Szkoleniowiec przyznaje, że po straconej bramce on też wierzył w zwycięstwo.
– Widziałem, jak zawodnicy się prezentowali i byłem przekonany, że uda się odrobić straty. Wystarczyło trzy minuty i już był remis. Na przerwę schodziliśmy w dużo lepszych nastrojach, a później kontynuowaliśmy dobrą grę. Na pewno odetchnęliśmy z ulgą, bo na wiosnę po piłkarsku nam po prostu nie szło. Cieszymy się, że to przełamanie w końcu przyszło i to z mocnym rywalem – dodaje opiekun Janowianki.
Czy teraz powinno być już z górki?
– Trudno powiedzieć, wiosna zawsze jest trudniejsza. W tydzień zagramy tak naprawdę trzy spotkania. Wygraliśmy z Turem, w środę zmierzymy się z Huraganem, a w kolejną sobotę z Motorem II. Wszystkie te spotkania to dla nas mecze za sześć punktów, bo to nasi bezpośredni rywale. Mam nadzieję, że wygrana z Turem da nam energię na kolejne mecze – wyjaśnia trener Zarczuk.
Lewart zbliżył się do Hetmana
Na porażce lidera skorzystał drugi w tabeli Lewart. Drużyna z Lubartowa bez większych problemów ograła na wyjeździe Orlęta Łuków 3:1. Goście między 15, a 20 minutą zdobyli dwie bramki, a później kontrolowali sytuację na boisku. Bohaterem tym razem był Kamil Zieliński, który zapisał na swoim koncie dublet. Trzecie trafienie dołożył Sebastian Plesz. Co ciekawe, goście rozpoczęli spotkanie z Karolem Kalitą na ławce.
Popularny „Kali” pojawił się na murawie dopiero po przerwie. Nie zdołał wpisać się na listę strzelców, co wiosną robił w każdym meczu ligowym. W sumie, w tym roku bramkarzy rywali pokonywał już osiem razy.
W środę o godz. 17 Lewart zagra jednak znacznie ważniejszy mecz. Podejmie Hetmana, a jeżeli wygra, to wyścig o bezpośredni awans do III ligi rozpocznie się od nowa. Obecnie lider ma trzy punkty przewagi nad drużyną trenera Grzegorza Bonina. W pierwszym starciu na szczycie Zamościanie wygrali 3:1.
Po 400 minutach w końcu gol Tomasovii
Dobra wiadomość dla kibiców z Tomaszowa Lubelskiego jest taka, że ich pupile po ponad... 400 minutach bez gola wreszcie wpisali się na listę strzelców. Michał Skiba tuż po rozpoczęciu drugiej połowy meczu Tomasovia – Start Krasnystaw niespodziewanie huknął z dystansu i zaskoczył nie tylko bramkarza, ale i wszystkich oglądających spotkanie.
Złe wieści, to fakt, że drużyna Pawła Babiarza przez całą drugą część niedzielnych zawodów grała w liczebnej przewadze, a zdobyła tylko jeden punkt. Kryspin Florek w doliczonym czasie gry przed przerwą obejrzał drugie „żółtko” i wyleciał z boiska.
Mimo to wyrównanie gościom dał w 56 minucie Adrian Leszczyński. Mogło być zresztą jeszcze gorzej, bo w końcówce, to Start miał piłkę meczową. Dariusz Drzazga zmarnował jednak bardzo dobrą sytuację i zawody zakończyły się podziałem punktów.
WYNIKI 21. KOLEJKI
Bug Hanna – Granit Bychawa 6:1 (Rodriguez 41, 62, Chwedoruk 44, 64, Wójcik 55, Adamczyk 88 – S. Sprawka 67)
Huragan Międzyrzec Podlaski – Lublinianka 0:1 (Koneczny 35-z karnego)
Hetman Zamość – Łada 1945 Biłgoraj 0:1 (Wachowicz 78)
Orlęta Łuków – Lewart Lubartów 1:3 (Jaworski 72 – Zieliński 15, 83, Plesz 20)
Orlęta Spomlek Radzyń Podlaski – Tanew Majdan Stary 3:0 (Cudowski 41, Gustawo 45, Morenkov 70)
Janowianka Janów Lubelski – Tur Milejów 6:1 (Mistrzyk 39, Brillant 45+1, Małek 47, 56, Piechniak 66, Piskorski 86 – Kobus 36)
Tomasovia Tomaszów Lubelski – Start Krasnystaw 1:1 (Skiba 47 – A. Leszczyński 56)
MKS Ruch Ryki – Motor II Lublin 0:1 (Lewandowski 65)















Komentarze