Mecz zostanie rozegrany w ramach przedostatniej serii gier w obecnym sezonie. W następny weekend odbędzie się już ostatnia kolejka rozgrywek 2025/2026. Wtedy Zamościanie pojadą do SMS ZPRP I Kielce. Zanim do tego dojdzie, w czwartek podejmą outsidera rozgrywek, AZS UW Warszawa. Stołeczni uzbierali dotychczas zaledwie trzy punkty, za zwycięstwo z Nielbą Wągrowiec 41:35. W pozostałych meczach warszawianie musieli uznać wyższość rywali. Ulegli dwukrotnie Śląskowi Wrocław, SMS Kielce, AZS AGH Kraków, AZS AWF Biała Podlaska, Grunwaldowi Poznań, Jurandowi Ciechanów, Stali Gorzów Wielkopolski, Siódemce Legnica, Gwardii Koszalin, Anilanie Łódź. Raz zeszli z boiska pokonani przez Padwę, Nielbę Wągrowiec i Pogoń Szczecin (29:30). Najlepszym strzelcem stołecznych akademików jest Filip Węgielewski, który zdobył 99 bramek.
Zamościanie ostatnio musieli zmierzyć się z zespołami z górnej części tabeli. Najpierw przed własną publicznością zagrali z liderem i faworytem I Ligi Centralnej, Śląskiem Wrocław. KPR Padwa nie dała rady i przegrała 26:32. Z kolei w ostatniej kolejce drużyna trenera Dzmitryja Tsikhana gościła na terenie wicelidera, Sandra Spa Pogoni. KPR Padwa również musiała uznać wyższość rywala i ostatecznie przegrała 27:29. Kluczowa dla końcowego wyniku była pierwsza część spotkania, po której Zamościanie wysoko przegrywali 10:17. Takiej straty nie dało się odrobić w drugiej części meczu.
Szczypiorniści Padwy rozegrali z AZS UW Warszawa pięć spotkań ligowych w historii i wygrali wszystkie. Ostatnio, w grudniu minionego roku, triumfowali na wyjeździe 34:25.
- Nie można powiedzieć, że AZS UW to najsłabszy zespół. Ich gra i wyniki pokazują, że mają na koncie zarówno zwycięstwo, jak i zacięte mecze z każdym rywalem, mimo że często przegrywali. Nie możemy zakładać, że przyjadą, a my ich rozgromimy. Musimy podejść do meczu z nastawieniem, że jesteśmy w stanie rywalizować z każdym, grając od pierwszej do ostatniej minuty. Można przegrywać siedmioma bramkami i wygrać mecz, jak również prowadzić dziesięcioma i go przegrać. Każdy z nas powinien zrozumieć, dlaczego trenuje piłkę ręczną. Nasz zespół jest półprofesjonalny, półamatorski. Są zawodnicy, którzy to rozumieją i chcą, ale także tacy, którzy tego nie dostrzegają. Jeśli każdy z nas powie sobie, że chce, może i będzie, a także przeanalizuje pierwszą rundę i część drugiej, to nasze mecze – nawet z najlepszymi drużynami – wyglądałyby dobrze. Za samą walkę nie otrzymujemy trzech punktów. Punkty zdobywa się tylko za zwycięstwo. Do meczu z UW trzeba podejść z myślą: czego my chcemy od siebie. Chcemy poprawić naszą pozycję i pokazać stabilność. Jest jeszcze jedna rzecz – każdy będzie trochę myślał o piątku, sobocie i niedzieli, a ja chciałbym, żeby każdy skupił się na czwartku, kiedy gramy z UW. Spróbuję, również poprzez te słowa, dotrzeć do chłopaków, aby zastanowili się nad tym, co robimy w czwartek – czy naprawdę gramy, czy już zaczynamy długi weekend – zapowiada zamojski szkoleniowiec.














Komentarze