• Jak oceniasz mecz z Cracovią?
– Zawsze chciałem zagrać takie spotkanie. W sensie, może nie przegrywać i momentami nie grać słabo, ale to fajne uczucie. Chociaż przegrywasz 1:3, ale wracasz do tego meczu i w ostatnich minutach remisujesz. Mieliśmy jeszcze dwie sytuacje, gdzie wychodziliśmy z kontrą. Szkoda, że się nie udało, ale szanujemy ten remis, bo wiemy w jakich okolicznościach go wywalczyliśmy.
• Co zdecydowało, że tak słabo weszliście w spotkanie?
– Spodziewaliśmy się, że Cracovia będzie tak grała, bo była w podobnej sytuacji, jak my przed tygodniem w Płocku. My tam też wyszliśmy zdecydowani, konkretni i wiedzieliśmy, co chcemy robić. Spodziewaliśmy się tego samego po drużynie z Krakowa. Straciliśmy bramkę, udało się wyrównać i myślę, że kontrolowaliśmy już resztę pierwszej połowy. Rywale znowu wyszli na prowadzenie po ładnej akcji. Potem popełniliśmy indywidualny błąd, a to się po prostu zdarza. Pokazaliśmy jednak charakter i nieustępliwość, a do tego wiarę, że możemy to odwrócić. Nie można nam tego zabrać, że zawsze gramy do końca i w najmniej oczywistym momencie jesteśmy w stanie wrócić do spotkania.
• To był jednak dziwny mecz. Zaczęliście kiepsko, potem zdobyliście gola i mieliście kilka innych sytuacjach. W drugiej połowie znowu było gorzej i dopiero w końcówce uratowaliście punkt...
– Moim zdaniem to wyglądało podobnie w pierwszej i drugiej połowie. Rzeczywiście słabo weszliśmy w spotkanie, ale potem przejęliśmy kontrolę. Podobnie było po przerwie. Pod koniec rzuciliśmy już do przodu wszystko, co mieliśmy i fajnie, że się udało wywalczyć ten remis. To jest motywujące dla zawodników. Jak wyrywasz punkt w ostatnich minutach, to cieszy i motywuje do dalszej pracy.
• A co sobie myślałeś, kiedy rywale strzelili na 3:1?
– Wiadomo, że była złość i trochę smutek, że straciliśmy taką bramkę. To jest jednak wkalkulowane w nasz styl grania, bo chcemy grać w piłkę, a nie ją wybijać po autach. Wiadomo, że czułem, że będzie ciężko, ale wiedziałem, że trzeba walczyć. Nadal było 10 minut do końca, jak widać wiara się opłaciła.
• Zdobyłeś dwa gole i można powiedzieć, że korona króla strzelców dla Karola Czubaka jest coraz bliżej...
– Będę chciał coś jeszcze dołożyć, bo od tego jestem. Myślę, że jestem w dobrej dyspozycji, dlatego pojedziemy do Warszawy, żeby wygrać, a ja będę chciał coś strzelić i pomóc zespołowi.
• A myślisz już o kolejnym sezonie? I w jakim klubie będziesz występował?
– Jestem takim typem zawodnika, który nie wybiega za daleko w przyszłość. Wszyscy z mojego otoczenia wiedzą, żeby mi nie zaprzątać głowy takimi sprawami w trakcie sezonu, ja też chce mieć czystą głowę i o tym nie myślę. Daję z siebie wszystko do ostatniego dnia, kiedy tu będę. Mam kontrakt z Motorem, więc jestem w Lublinie.
• Chcieliście w tym ostatnim domowym meczu dać kibicom jeszcze trochę dodatkowych emocji na koniec?
– Chcieliśmy przede wszystkim wygrać. Odkąd przyszedłem do Motoru, to nie było meczu, żebyśmy słyszeli jakieś złe słowa z trybun, tylko zawsze było wsparcie. Bez względu na to czy było dobrze, czy źle i za to dziękujemy kibicom. Za to, że zapełniali stadion tak licznie przez cały sezon również. Mamy jeszcze jedno spotkanie w Warszawie i mam nadzieję, że tam też będzie pełny sektor gości i wygramy ten mecz.














Komentarze