Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Spór o „Leśne Przytulisko”: ośrodek broni się przed zarzutami ASF

Stowarzyszenie „Leśne Przytulisko” znajdujące się w Skrzynicach Drugich (gm. Jabłonna) broni się przed zarzutami o ASF. Ośrodek twierdzi, że stał się celem urzędniczej batalii, a Polski Związek Łowiecki i weterynaria odpierają oskarżenia, wskazując na przepisy i bioasekurację.
Spór o „Leśne Przytulisko”: ośrodek broni się przed zarzutami ASF

Źródło: Facebook Stowarzyszenie "Leśne przytulisko"

„Zamiast ratować zwierzęta, walczymy z biurokracją”

W opublikowanym w mediach społecznościowych nagraniu Lena Grusiecka mówi o najtrudniejszym roku od początku działalności ośrodka. Jak podkreśla, zespół zamiast zajmować się leczeniem i rehabilitacją zwierząt, zmuszony jest prowadzić korespondencję z urzędami, uczestniczyć w kontrolach i spotkaniach oraz bronić prawa do dalszego funkcjonowania.

- Ośrodek pomaga wszystkim zwierzętom, zarówno chronionym, jak i łownym. Na wszystkie działania posiadamy wymagane zgody. Tymczasem od miesięcy musimy odpierać zarzuty i walczyć o możliwość dalszej opieki nad zwierzętami - przekonuje Lena Grusiecka.

Według niej impulsem do rozpoczęcia całej procedury miały być informacje przekazane przez przedstawicieli Polskiego Związku Łowieckiego, którzy mieli uznać ośrodek za potencjalne źródło rozprzestrzeniania ASF.

PZŁ: „Nigdy nie twierdziliśmy, że ośrodek jest źródłem ASF”

Polski Związek Łowiecki zdecydowanie odrzuca te oskarżenia.

W odpowiedzi przesłanej redakcji przedstawiciele związku podkreślają, że PZŁ „nie formułował stanowiska, zgodnie z którym Ośrodek Rehabilitacji Dzikich Zwierząt "Leśne Przytulisko" stanowił zagrożenie epidemiologiczne związane z rozprzestrzenianiem afrykańskiego pomoru świń”.

Związek zapewnia również, że jego przedstawiciele nie przeprowadzali kontroli ani wizji lokalnej na terenie ośrodka, a także nie kierowali zastrzeżeń dotyczących działalności placówki do Państwowej Straży Łowieckiej czy innych instytucji.

PZŁ wskazuje natomiast, że od 2016 roku na terenie obwodu łowieckiego nr 168 nie odnotowywano przypadków ASF. Wirus miał pojawić się dopiero w 2026 roku, kiedy zaczęto odnajdywać chore i padłe dziki.

- Łącznie odnaleziono 30 padłych osobników, w tym pięć w sąsiedztwie ośrodka. Fakt ten był podstawą działań związanych z ustaleniem możliwego źródła zakażenia, a nie formułowania ocen dotyczących działalności ośrodka - podkreśla PZŁ.

Przedstawiciele związku zaznaczają także, że do pierwszego spotkania z reprezentantami „Leśnego Przytuliska” doszło 3 czerwca 2026 roku z inicjatywy przedstawiciela ośrodka. Jak twierdzą, podczas rozmowy wyjaśniono, że celem związku nie jest zamknięcie placówki.

Weterynaria: „Nie wydaliśmy decyzji o zabiciu dzików”

Jeszcze mocniej na zarzuty odpowiedział Powiatowy Lekarz Weterynarii w Lublinie.

W piśmie skierowanym do redakcji inspekcja weterynaryjna podkreśla, że nie prowadzi żadnego konfliktu ze Stowarzyszeniem „Leśne Przytulisko”, a sam ośrodek wykonuje (jak napisano) „świetną pracę” na rzecz dzikich zwierząt.

Jednocześnie weterynarze wskazują, że problem dotyczy wyłącznie dzików jako gatunku szczególnie narażonego na ASF. Według danych inspekcji, w 2026 roku na terenie powiatu lubelskiego stwierdzono 12 ognisk choroby u dzików.

Najbardziej stanowczo inspekcja odniosła się do pojawiających się w mediach społecznościowych informacji o rzekomym nakazie uśmiercenia zwierząt.

- Powiatowy Lekarz Weterynarii w Lublinie nie wydał decyzji o zabiciu dzików w Stowarzyszeniu Leśne Przytulisko - podkreślono w odpowiedzi dla redakcji. 

Urzędnicy określają takie doniesienia jako nieprawdziwe i wprowadzające opinię publiczną w błąd.

Dwie kontrole i brak zastrzeżeń

Jak informuje Powiatowy Inspektorat Weterynarii, w marcu 2026 roku przeprowadzono w ośrodku dwie kontrole. Pierwsza miała charakter instruktażowy i dotyczyła wymagań związanych z identyfikacją oraz rejestracją zwierząt. Druga koncentrowała się na bioasekuracji w kierunku ASF.

Według inspekcji podczas kontroli bioasekuracyjnej nie stwierdzono żadnych niezgodności.

Jednocześnie weterynarze przypominają, że zgodnie z obowiązującymi przepisami zwierzęta należące do rodziny świniowatych, w tym dziki utrzymywane w ośrodkach, powinny zostać zgłoszone do ARiMR i odpowiednio oznakowane. Obecnie inspekcja oczekuje na wykonanie zaleceń dotyczących rejestracji i oznakowania zwierząt.

Emocje po obu stronach

Spór wokół „Leśnego Przytuliska” pokazuje, jak trudno pogodzić ochronę dzikich zwierząt z rygorystycznymi procedurami związanymi ze zwalczaniem ASF.

Z jednej strony przedstawiciele ośrodka przekonują, że stali się ofiarą urzędniczych działań i niesprawiedliwych podejrzeń. Z drugiej strony służby weterynaryjne oraz Polski Związek Łowiecki twierdzą, że ich działania wynikają wyłącznie z obowiązujących przepisów i konieczności walki z groźną chorobą zakaźną.

Na razie nie widać końca konfliktu. Obie strony deklarują jednak gotowość do dalszych rozmów. To od ich efektów może zależeć przyszłość jednego z najbardziej znanych ośrodków rehabilitacji dzikich zwierząt w regionie.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama