Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
Zamość

Złoty tomograf z Zamościa. 2,7 mln zł dla lekarza

Bajońskie zarobki w publicznym szpitalu w Zamościu zelektryzowały opinię publiczną, wywołały reakcję na samym szczycie władzy i zmusiły do gorzkiej refleksji samorządowców. Dziennikarskie ustalenia portalu Interia otworzyły puszkę Pandory, ujawniając rekordowy kontrakt medyczny, który w ciągu roku przyniósł jednemu specjaliście ponad 2,74 mln zł. Podczas gdy pacjenci miesiącami czekają w kolejkach do specjalistów, w systemie ochrony zdrowia padają rekordy, o których do niedawna nikomu się nie śniło.
Szpital Jana Pawła w Zamościu
Premier zadeklarował pilne wprowadzenie ustawowych zmian, które mają na celu wyeliminować takie sytuacje jak ta w Zamościu

Autor: Kamil Pomorski

Rekord z Zamościa zszokował Polskę

Sprawa wyszła na jaw dzięki dociekliwości dziennikarzy portalu Interia, którzy uzyskali z Samodzielnego Publicznego Szpitala Wojewódzkiego im. Papieża Jana Pawła II w Zamościu oficjalne dane dotyczące najlepiej opłacanych medyków. Wynika z nich jednoznacznie: lekarz specjalizujący się w radiologii i diagnostyce obrazowej zarobił w ubiegłym roku dokładnie 2 741 513,36 zł brutto. Przeliczając to na miesięczne wypłaty, daje to oszałamiającą kwotę średnio 228 tysięcy złotych miesięcznie.

Zamojski szpital – jednostka podległa samorządowi województwa lubelskiego – okazał się miejscem wyjątkowo hojnym dla wybranych specjalności. Choć zarobki radiologa dzieli płacowa przepaść od reszty personelu, to i pozostali medycy z podium nie mają powodów do narzekań: okulista zainkasował w ciągu roku 1 186 279,39 zł, z kolei anestezjolog zakończył rok z kwotą 1 113 163,40 zł.

Absurd całej sytuacji najmocniej widać jednak przy zestawieniu wypłaty rekordzisty z pensją osoby odpowiedzialnej za zarządzanie całą placówką. Dyrektor szpitala, Adam Fimiarz, zarobił w tym samym okresie 338,3 tys. zł. Oznacza to, że podwładny radiolog otrzymał w rok ponad osiem razy więcej niż dyrektor, który odpowiada za funkcjonowanie, kadry i finansową płynność całej lecznicy.

Anatomia medycznego miliona: Jak to w ogóle możliwe?

Jak doszło do tego, że w publicznym szpitalu wygenerowano tak astronomiczny dochód? Dyrekcja placówki tłumaczy, że kwoty wynikają z gigantycznej liczby faktycznie zrealizowanych procedur wysokospecjalistycznych, takich jak tomografia komputerowa czy rezonans magnetyczny. W przypadku radiologii zarobki na kontraktach są często bezpośrednio uzależnione od liczby opisanych badań – im więcej tomografii i rezonansów lekarz przeanalizuje, tym wyższą kwotę szpital przelewa na jego konto.

Jednak eksperci nie pozostawiają na tym modelu suchej nitki. W rozmowie z portalem Interia dr Jerzy Gryglewicz wskazuje, że tak wysokie kwoty powinny być sygnałem ostrzegawczym dla Narodowego Funduszu Zdrowia, sugerującym wadliwą wycenę świadczeń medycznych. Z kolei rzecznik Naczelnej Izby Lekarskiej Piotr Pisula zwraca uwagę, że radiologia obejmuje unikalne procedury wykonywane przez bardzo wąskie grono fachowców. Mimo to w przestrzeni publicznej pojawiło się fundamentalne pytanie o ekonomiczny sens i granice wydolności ludzkiego organizmu przy pracy na taką skalę.

Samorząd kontra medycyna: 10 tysięcy na rękę za całe miasto

Ujawnione przez Interię dane wywołały lawinę komentarzy i powszechne oburzenie społeczne. Do sprawy odniósł się m.in. prezydent Zamościa Rafał Zwolak, który w mediach społecznościowych postanowił publicznie ujawnić własne dochody, by zderzyć je z zarobkami szpitalnych rekordzistów.

Włodarz miasta poinformował, że jego wynagrodzenie wynosi niewiele ponad 10 tysięcy złotych miesięcznie na rękę. Zauważył przy tym, że jest to pensja za pełnienie całodobowej służby i dźwiganie bezpośredniej odpowiedzialności za budżet, inwestycje, bezpieczeństwo oraz rozwój blisko 60-tysięcznego miasta. Zwolak zaznaczył, że nie pełni funkcji dla pieniędzy, ale porównanie skali odpowiedzialności i zarobków w sektorze publicznym daje opinii publicznej bardzo mocno do myślenia.

Interwencja na szczycie. Premier zapowiada uderzenie w „patologie płacowe”

Sprawa zamojskiego szpitala odbiła się echem w całym kraju i dotarła na same szczyty władzy. Do ustaleń dziennikarzy Interii odniósł się bezpośrednio premier Donald Tusk. Podczas konferencji prasowej szef rządu nie przebierając w słowach, nazwał zaistniałą sytuację wprost „patologią płacową”.

Premier zadeklarował pilne wprowadzenie ustawowych zmian, które mają na celu wyeliminować takie sytuacje jak ta w Zamościu. Ministerstwo Zdrowia przygotowuje pakiet rozwiązań, które przewidują m.in.:

* limit czasu pracy medyków we wszystkich placówkach do maksymalnie dwóch etatów,

* zakaz powiązania wynagrodzenia na kontraktach z procentowym udziałem w wartości procedury,

* wprowadzenie maksymalnej stawki godzinowej dla kontraktów (ustalonej na poziomie ok. 240 zł za godzinę),

* sztywny górny pułap miesięcznych zarobków w publicznym systemie, wynoszący maksymalnie 16-krotność minimalnej pensji (obecnie 76 800 zł brutto).

 

 

 

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama