Pożar wybuchł 5 maja i objął 1157 hektarów lasu. Z tego 885 ha znajduje się w zarządzie Lasów Państwowych, a 272 ha należy do właścicieli prywatnych. Najbardziej ucierpiało około 400 hektarów lasu.
Jak poinformowały Lasy Państwowe, obecnie priorytetem jest usuwanie drzew, które obumarły w wyniku pożaru i mogą stanowić zagrożenie dla ludzi oraz utrudniać prowadzenie dalszych prac.
Do tej pory całkowicie uprzątnięto martwe drzewa z dwóch oddziałów leśnych. Prace trwają w kolejnych sześciu. Łącznie z terenu pożarzyska pozyskano już blisko 13 tys. metrów sześciennych drewna.
Nie wszędzie pojawią się nowe nasadzenia
Sposób odbudowy lasu został określony w opracowanym przez ekspertów dokumencie „Zasady postępowania na obszarach objętych szkodami o charakterze klęskowym dla Nadleśnictwa Józefów”. Zakłada on różne metody odnowy w zależności od warunków panujących na poszczególnych fragmentach pogorzeliska.
Część terenów zostanie pozostawiona naturalnym procesom odnowy. Na innych powierzchniach leśnicy będą wspierać naturalne odnowienie, a tam, gdzie będzie to konieczne, las zostanie odtworzony poprzez sadzenie nowych drzew.
Na początku lipca Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska w Lublinie wydał zgodę na prowadzenie prac również w strefach ostoi głuszca. Decyzja obejmuje m.in. możliwość utwardzania dróg niezbędnych do prowadzenia działań na terenie pożarzyska.
Na razie bez sadzenia drzew
W najbliższych miesiącach leśnicy nie planują nowych nasadzeń. Do końca roku zamierzają kontynuować usuwanie i sprzedaż drewna, prowadzić monitoring zagrożeń ze strony owadów oraz przygotowywać teren do naturalnego obsiewu. W części miejsc planowane jest także płytkie mulczowanie, które ma pomóc w zachowaniu materii organicznej w glebie.
Największy pożar lasu od lat
Pożar Puszczy Solskiej był jednym z największych pożarów lasów w Polsce w ostatnich latach. Akcja gaśnicza trwała tydzień, a w jej kulminacyjnym momencie uczestniczyło ponad tysiąc strażaków, leśników, policjantów i żołnierzy. Dogaszanie było wyjątkowo trudne z powodu płonących torfowisk, w których przez wiele dni utrzymywały się ukryte zarzewia ognia.
Podczas akcji doszło do katastrofy lotniczej. Rozbił się samolot gaśniczy Dromader, a 65-letni pilot zginął na miejscu. Okoliczności wypadku wyjaśnia Państwowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych, a śledztwo prowadzi Prokuratura Okręgowa w Zamościu.

Komentarze