Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Niby nowy, a jednak "stary" Motor. Na inaugurację 2:2 z Widzewem

Niby nowy sezon, niby nowy sztab i sporo nowych twarzy w składzie, a Motor jakby ten sam. Drużyna z Lublina rozpoczęła rozgrywki 26/27 od wyjazdowego meczu z Widzewem Łódź. Goście prowadzili 1:0, zanim minął drugi kwadrans przegrywali 1:2, a ostatecznie zabrali do domu punkt.
Niby nowy, a jednak "stary" Motor. Na inaugurację 2:2 z Widzewem
Jacques Ndiaye miał w niedzielę kilka sytuacji, a wykorzystał jedną z nich

Autor: Motor Lublin

Kibice żółto-biało-niebieskich z niecierpliwością czekali na inaugurację. Po letniej rewolucji było sporo niepewności, w jakim kierunku zmierza Motor. Po pierwszym meczu można powiedzieć, że niewiele się zmieniło. Drużyna z Lublina nadal ma sporo problemów w defensywie, popełnia proste błędy, ale jest też groźna w ataku.

Wystarczyło ledwie 40 sekund, a już przyjezdni powinni w Łodzi prowadzić. Ivo Rodrigues kiepsko wrzucił piłkę w pole karne z rzutu wolnego, ale ta szczęśliwie trafiła na piąty metr, gdzie stał sobie Yacine Bourhane. Reprezentant Komorów chyba też był zaskoczony, bo nie trafił dobrze w futbolówkę, dzięki czemu Bartłomiej Drągowski zdołał ją odbić.

W 13 minucie Portugalczyk dośrodkował znacznie lepiej z kolejnego rzutu wolnego. Pomocną... głowę do rywali wyciągnął jednak Sebastian Bergier. Napastnik gospodarzy pechowo strącił centrę do własnej bramki.

Niestety, piłkarze trenera Mariusza Misiury za długo z prowadzenia się nie cieszyli. Już w 20 minucie Fabio Ronaldo próbował dryblować tuż przed własną szesnastką. Zaliczył stratę, po której Fran Alvarez rozegrał akcję do prawej strony, a Angel Baena podał wzdłuż bramki. Akcję zamykał Mariusz Fornalczyk, który rzucił się na futbolówkę „szczupakiem” i mimo ostrego kąta, wpakował ją do siatki.

Kilkadziesiąt sekund później już powinno być 2:1. Kapitalnie w środku boiska zachował się Alvarez, który zagrał prostopadle do Marcela Krajewskiego. A boczny defensor Widzewa wyszedł sam na sam z bramkarzem. Koncertowo zepsuł jednak doskonałą okazję. Nie zdecydował się na strzał, a na niecelne dogranie, dzięki czemu przyjezdni mogli głęboko odetchnąć.

Za chwilę kolejna akcja miejscowych zakończyła się pechowym zagraniem ręką we własnej szesnastce Mateusza Łęgowskiego. Po długiej analizie VAR Widzew dostał karnego. Mihai Popa pofrunął w jedną stronę, a Bergier strzelił w drugą, co oznaczało, że Widzew był już na prowadzeniu.

W pierwszej połowie była jeszcze jedna, znakomita okazja na gola. Po akcji Rodriguesa, aktywny Thomas Santos „zatrudnił” Drągowskiego, który odbił piłkę przed siebie. Zgarnął ją jednak Jacques Ndiaye. Senegalczyk po chwili huknął z pięciu metrów, szkoda tylko, że nad bramką. 

Od początku drugiej połowy kibice oglądali odmieniony Motor, który ruszył do natarcia. Wystarczyło pięć minut, a przyjezdni wypracowali sobie trzy świetne szanse. 60 sekund od wznowienia gry oko w oko z bramkarzem stanął Ndiaye, ale ten pojedynek przegrał. Za chwilę po zagraniu Santosa z prawej flanki „Jacek” został zablokowany. W 49 minucie spróbował po raz trzeci i tym razem nie dał się zatrzymać. Senegalczyk dostał podanie od Rodriguesa i huknął z około 16 metrów, tuż przy słupku na 2:2.

W 58 minucie bardzo ładna akcja gości zakończyła się kolejną szansą. Bourhane miał mnóstwo miejsca w środku pola i dobrze podał na prawo. Santos zagrał za to w pole karne, ale Karol Czubak nie strzelał, tylko wyłożył futbolówkę do Rodriguesa. Portugalczyk zamarkował uderzenie jednak zagrał ostatecznie do Ronaldo. Próbę tego ostatniego niestety odbił Drągowski.

Dopiero w 66 minucie na boisku zameldował się reprezentant Polski Karol Świderski. Od tego momentu zdecydowanie więcej z gry miała jednak drużyna Aleksandara Vukovica. W 66 minucie Popa wygrał pojedynek z Bergierem. W 77 minucie po strzale głową spudłował właśnie Świderski.

Motor musiał się w tym momencie meczu głównie bronić, ale kilkadziesiąt sekund później Santos miał sporo miejsca przed szesnastką i zdecydował się huknąć na bramkę. Zabrakło centymetrów, bo obił tylko słupek.

Piłkę meczową mieli gospodarze. W 90 minucie na murawie leżał już Santos, a akcję Widzewa na dalszym słupku zamykał Fornalczyk. Skrzydłowy powinien dograć do Świderskiego, ale sam uderzył na bramkę i trafił prosto w Duńczyka. Efekt? 2:2 w Łodzi na inaugurację.

Widzew Łódź – Motor Lublin 2:2 (2:1)

Bramki: Fornalczyk (20), Bergier (28-z karnego) – Bergier (13-samobójcza), Ndiaye (49).

Widzew: Drągowski – Krajewski, Wiśniewski, Visis, Cheng, Shehu, Alvarez, Kornvig (81 Selahi), Baena (66 Świderski), Bergier, Fornalczyk (90 Żyro).

Motor: Popa – Santos, Bereszyński (83 Plavotić), Bartos, Luberecki, Bourhane (63 Meyer), Łęgowski (78 Simon), Rodrigues, Ndiaye (83 Haxha), Czubak, Ronaldo (78 Aiko).

Żółte kartki: Shehu, Cheng, Krajewski – Luberecki, Meyer.

Sędziował: Paweł Raczkowski (Warszawa).

Widzów: 17256.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama